2025/2026
Szalony rollercoaster zakończony happy endem
Takiej huśtawki nastrojów jeszcze nie przeżyłem. A zaczęło się już na powiatach...
Naszym celem było wygranie tych zawodów i sprawdzenie formy zawodników, w kontekście dalszych startów. W obu grupach wiekowych. Jak zawsze gospodarze byli głównymi rywalami. Starsza grupa wiekowa wystąpiła w innym składzie niż podczas zimowej Ligi Mistrzów BRD. Cała szóstka czarnieńskich rowerzystów prezentowała wysoki poziom stąd rotowanie składem stało się normą. Tym razem naszą szkołę reprezentowali: Ola Maślanka, Jakubek Hebda i Julek Kolak. Na torze przeszkód spisali się dobrze (1, 2, 4 pkt karne) ale Gospodarze byli jeszcze lepsi (1, 1, 1) i trzeba było odrabiać straty. Niestety w pierwszej pomocy rywale „dołożyli” nam kolejne 2 pkt i sytuacja stała się nieciekawa. Miasteczko ruchu drogowego było „na remis”. Pozostały testy, nasza mocna strona. W nich Ola była bezbłędna, chłopcy popełnili po 2 błędy. To dało nam minimalne zwycięstwo, uff… Indywidualnie Ola była druga, Jakubek trzeci, Julek czwarty. Jednak, gdyby nie czujne oko trenera i zawodników, starsza grupa przegrałaby z gospodarzami. Otóż w teście wkradł się błąd i my go wypatrzyliśmy! Gdyby nie to, zajęlibyśmy 2 miejsce, nawet dyplomy były już wydrukowane.
Młodsza drużyna spisała się rewelacyjnie. Od początku do końca prowadziliśmy z wielką przewagą. Praktycznie w każdej z konkurencji osiągnięte wyniki zadowalały. Indywidualnie, tym razem, najlepsza była Ewcia Wałęga, trzecia była Patrycja Jałowiec, czwarty Karol Czajka (fatalny błąd na torze), a piąty Hubercik Gubernat.
Po powiatowych perypetiach starszej drużyny i zmianach w składzie jechaliśmy na woje po zwycięstwo. I tak też się stało. W gronie 19 ekip byliśmy bezkonkurencyjni w każdej z konkurencji - najlepiej napisane testy, najlepsze miasteczko ruchu drogowego, najlepsza pierwsza pomoc i najlepszy tor przeszkód. Zwłaszcza ta ostatnia konkurencja była popisem naszych uczniów – wszyscy przejechali tor bezbłędnie! To zdarza się niezmiernie rzadko. W efekcie odnieśliśmy zdecydowane zwycięstwo. Indywidualnie Kornelka była druga, Mikołajek trzeci, a Adam czwarty. Gdyby drużyna rezerwowa mogła wystartować zajęłaby miejsce na podium. Teraz czeka nas wyjazd na Kujawy, na finał krajowy, który odbędzie się w dniach 8-10 czerwca.
Jadąc do Przecławia na finał wojewódzki z "młodymi" wiedziałem, że walka o wygraną rozstrzygnie się między Gospodarzami, a drużyną z Czarnej. Wiedziałem też, że zwycięstwo mogą nam zapewnić dobrze napisane testy. I po testach prowadziliśmy 9 punktami, a najlepiej poradziła sobie z tą konkurencją Ewcia, tuż za nią była Patrycja. Rywalizacja na torze przeszkód wypadła niemal na remis, z lekkim wskazaniem na Gospodarzy. Tutaj świetnie spisali się Karol i Hubercik, dziewczyny nie ujawniły swoich dużych możliwości. W konkurencji pierwszej pomocy byliśmy bezkonkurencyjni. Przewaga była duża i pozostało tylko przejechać bezbłędnie miasteczko komunikacyjne. Ewa, Patrycja i Karol pojechali bezbłędnie, za to Hubercik postanowił zadbać o to, żebyśmy zbyt szybko nie cieszyli się wygraną. Niewytłumaczalne błędy zaskutkowały wieloma punktami karnymi i do końca drżeliśmy o wynik. Ostatecznie wygraliśmy różnicą trzech punktów, a pozostałe 13 ekip było daleko w tyle. Indywidualnie Karol Czajka był drugi, Patrycja Jałowiec czwarta, Ewa Wałęga szósta, a Hubert Gubernat dziewiąty.
Czerwiec, to miesiąc rozgrywania finałów krajowych Ogólnopolskiego Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym. 47 edycja tegoż Turnieju dla grupy II odbyła się w Koronowie, niedaleko Bydgoszczy. Nie mogło tam zabraknąć ekipy z Czarnej.
Na zawody udaliśmy się dzień wcześniej „białą strzałą” z kierowcą Jerzym Madurą. Zostaliśmy zakwaterowani w urokliwym miejscu, nad Zalewem Koronowskim. Planowaliśmy zawalczyć o jak najlepszą lokatę, choć raczej nikt z nas nie liczył na medal, obstawialiśmy miejsca IV-VI.
Pierwsza konkurencja – pierwsza pomoc, po pewnych perturbacjach, poszła po naszej myśli – zdobyliśmy maksymalną ilość punktów. Po niej nadszedł czas na konkurencje techniczne – jazdę w miasteczku ruchu drogowego i po torze przeszkód. Miasteczko uczniowie pojechali bezbłędnie, a na bardzo wymagającym torze przeszkód zdobyli razem 8 punktów karnych, co było więcej niż dobrym wynikiem. Indywidualnie na torze błysnął Jakubek (sic!), który popełnił tylko 1 błąd. Po tych konkurencjach wyłoniła się czołówka: Kędzierzyn-Koźle, za nim ex aequo: Ropa, Czarna, Krasnystaw, a dalej Nidzica i Szopa, która nieoczekiwanie straciła dużo punktów na torze przeszkód. O wszystkim miał zadecydować test z przepisów. A tutaj było dobrze, tak jak oczekiwałem, i ostatecznie brązowy medal trafił do wspaniałej trójki z PSP Czarna: Mikołajka Puzona, Kornelki Lasko i Jakubka Hebdy. To olbrzymi sukces!
Organizatorzy zapewnili nam zwiedzanie pięknej Bydgoszczy, a dla uczniów przygotowali wiele cennych nagród.
I wreszcie nadszedł finał grupy młodszej. Takiego finału Turnieju BRD jeszcze nie przeżyłem. To się nie mogło udać, a jednak…
Jadąc na finał krajowy XLVII Ogólnopolskiego Turnieju BRD z grupą młodszą liczyłem na medal. Dziewczynki i chłopcy pracowali wytrwale, w efekcie byli świetnie przygotowani. Poza tym w br. nie przegrali żadnego Turnieju BRD. Finał odbywał się w miejscowości Jedlicze, więc tym razem nie wiązało się to z męczącą podróżą. Jak zawsze udaliśmy się na miejsce zawodów dzień wcześniej, aby potrenować i pomóc Gospodarzom w rozrysowaniu toru przeszkód w nowo wybudowanej hali sportowej, którą kilka dni wcześniej uroczyście otwierał minister sportu – p. Jakub Rutnicki.
W pierwszym dniu rywalizacji, po uroczystym otwarciu Turnieju, w którym wziął udział wiceminister infrastruktury – p. Stanisław Bukowiec, drużyny rozwiązywały testy z przepisów ruchu drogowego. Liczyłem na dobry wynik. Po sprawdzeniu arkuszy odpowiedzi okazało się, że zajmujemy 2 miejsce ex aequo z ekipą z Kędzierzyna-Koźla. Kolejne drużyny traciły do nas sporo punktów, jednak od zwycięzców tej konkurencji (uczniowie z Szopy) dzieliło nas aż 11 pkt. Szanse na wygraną były minimalne. Wszystko miało się rozstrzygnąć następnego dnia.
Miasteczko ruchu drogowego było w naszym wykonaniu bezbłędne, za to rywale stracili kilka punktów. Kolejna konkurencja – rowerowy tor przeszkód, miała wiele wyjaśnić. Spośród liczących się ekip, drużyna z Czarnej miała zaprezentować się jako pierwsza. Uczniowie spisali się dobrze, choć liczyłem na więcej, w sumie popełniliśmy 13 błędów. Wyprzedzała nas w tym elemencie rywalizacji drużyna z Sokółki (Podlasie) i zacząłem obawiać się o miejsce na podium. O dziwo, następnej topowej ekipie z Ropy (Małopolska) przytrafił się koszmarny błąd za 15 pkt (do tego doszły inne punkty karne) i już wiedziałem, że ta drużyna nam nie zagrozi. Sytuacja powtórzyła się podczas przejazdu jednego z zawodników z Kędzierzyna-Koźla (woj. opolskie) stało się jasne, że srebro jest nasze. Została Szopa (woj. pomorskie), absolutny faworyt. Nie mogłem uwierzyć, kiedy sytuacja z 15 punktami karnymi powtórzyła się po raz trzeci! Okazało się, że nasze przejazdy były naprawdę dobre. Po podsumowaniu punktów z trzech konkurencji okazało się, że prowadzimy, wyprzedzając Szopę 2 punktami! Pozostało wykonać pierwszą pomoc co najmniej na 19 pkt, żeby stanąć na najwyższym stopniu podium. I tak się stało! A potem były wywiady, gratulacje, pokazowe przejazdy dla telewizji.
Drużyna z Czarnej zwyciężyła i we wrześniu reprezentowaliśmy Polskę podczas XXXIX Europejskiego Turnieju Edukacji Drogowej w Czechach. To był drugi wyjazd ekipy z Czarnej na finał europejski, poprzedni miał miejsce w 2019 roku.
opiekun drużyny – Jerzy Ostręga
2024/2025
Piękny, rodzinny finał z dużym niedosytem
46 finał krajowy Ogólnopolskiego Turnieju BRD zapowiadał się wyjątkowo, wszak rywalizacja miała przebiegać w Kędzierzynie-Koźlu, u naszego Przyjaciela Rafała, który od 30 lat szkoli uczniów w zakresie bezpiecznego poruszania się po drogach i przygotowuje ich do Turniejów BRD. Należało więc solidnie przygotować się, aby awansować do finału.
Pierwszym etapem były eliminacje powiatowe w Debicy. Jechaliśmy po zwycięstwo i tak też się stało. Zarówno młodsza ekipa, jak i starsza zdeklasowała rywali wygrywając wszystkie konkurencje: testy, tor przeszkód, miasteczko i pierwszą pomoc. Indywidualnie w grupie młodszej najlepszym zawodnikiem został ten najmłodszy – Karol Czajka, druga była Kornelia Lasko, trzeci Julek Kolak, a czwarta Ola Maślanka. Niuanse decydowały o kolejności indywidualnej wśród starszych. Ola Czajka, Jakubek Hebda i Mikołaj Puzon zdobyli tyle samo punktów, a o kolejności zadecydowały wyniki z testów: Ola pomyliła się jeden raz, Mikołaj dwukrotnie, a Jakubek rozwiązał test, składający się z 35 pytań bezbłędnie i to On, trochę niespodziewanie, mógł się cieszyć z wygranej.
Po wygraniu „powiatów” młodsza grupa rowerzystów udała się do Jedlicza na finał wojewódzki. Bardzo szybko daliśmy do zrozumienia rywalom, że pierwsze miejsce będzie poza ich zasięgiem. Najlepsze testy całej czwórki, bezbłędne miasteczko, wyśmienita pierwsza pomoc i dobre przejazdy po torze przeszkód przełożyły się na miażdżące zwycięstwo rowerzystów z Czarnej. Żadna z 17 ekip nie była w stanie nam zagrozić, a o tym, jak byliśmy mocni świadczy również klasyfikacja indywidualna: 1 miejsce - Ola Maślanka, 2 miejsce – Karol Czajka, 3 miejsce – Adam Szumowicz i 4 miejsce – Kornelia Lasko. To wynik bez precedensu na tym szczeblu rywalizacji.
Z grupą starszą na zawody wojewódzkie pojechaliśmy do Nozdrzca. Po raz kolejny zmaganiom rowerzystów towarzyszył deszcz, w dodatku było zimno. Rywalizację zaczynaliśmy rozwiązywaniem testów, które, jak się później okazało, wypadły doskonale, dzięki czemu już na starcie zbudowaliśmy sobie sporą przewagę nad rywalami. Potem przyszedł czas na jazdę po torze przeszkód. Mikołajek Puzon, Jakubek Hebda i Ola Czajka spisali się bardzo dobrze, uzyskując w sumie tylko 4 punkty karne, a Ola zanotowała bezbłędny przejazd. W miasteczku ruchu drogowego było wzorowo, a z pierwszej pomocy uzyskaliśmy maksa. Tak więc nasze zwycięstwo było okazałe, podobnie jak puchar i nagrody za wysokie miejsca w klasyfikacji indywidualnej – Mikołajek był pierwszy, Ola druga, a Jakubek czwarty.
Tak więc obydwie drużyny awansowały do finału krajowego w Kędzierzynie-Koźlu. W każdej grupie wiekowej rywalizowało po 17 drużyn. Na pytanie uczniów odnośnie ich szans, odpowiadałem, że starsi powinni uplasować się ok. szóstego miejsca, a młodszych stać na najniższy stopień podium. I niewiele się pomyliłem. Ale po kolei.
Dzień przed zawodami (jak wiele innych drużyn) zameldowaliśmy się w Domu Pielgrzyma na Górze św. Anny i po zakwaterowaniu udaliśmy się na trening do Kędzierzyna-Koźla (naturalnie upchnęliśmy w busie 2 rowery i kilka przeszkód). Uczniowie odnowili „ligowe” znajomości, nawiązali nowe (zwłaszcza Mikołaj był na tym polu aktywny).
Następnego dnia nastąpiło bardzo efektowne otwarcie Turnieju, poprzedzone uroczystym przemarszem drużyn. Po obiedzie wzięliśmy udział w wycieczce po okolicach i mogliśmy zobaczyć m.in. amfiteatr polowy mogący pomieścić 50 tys. osób. A po południu odbyła się konkurencja pierwszej pomocy. Liczyłem na dobre wyniki (wszak na zawodach wojewódzkich brylowaliśmy), tymczasem była klapa. Słabe wyniki spowodowały, że następnego dnia trzeba było gonić rywali.
Kolejny dzień rozpoczęliśmy testami z przepisów i skrzyżowań. To nasza mocna strona, co znalazło potwierdzenie w wynikach (Ola i Mikołaj rozwiązali testy bezbłędnie, Kornelia, Aleksandra i Adam popełnili po jednym błędzie). Straty z poprzedniego dnia nadrobiliśmy z nawiązką, a młodsza ekipa awansowała nawet na drugie miejsce. Miasteczko ruchu drogowego wszyscy zawodnicy z Czarnej przejechali bezbłędnie. Pozostał tor przeszkód. Starsi pojechali na miarę swoich możliwości, w efekcie „wylądowaliśmy” na szóstym miejscu drużynowo. Mikołaj, niejako na własne życzenie, zamiast zostać indywidualnym Mistrzem Polski zajął siódme miejsce, popełniając kuriozalny błąd na jednej z przeszkód. Zamiast świetnego roweru musiał zadowolić się gadżetami… W młodszej drużynie znakomicie z torem przeszkód poradzili sobie chłopcy, dziewczynki, niestety, nie miały „swojego dnia”. W efekcie spadliśmy na piąte miejsce, takie samo miejsce indywidualnie zajął Adam. Dodam, że rowerowy tor przeszkód sędziowali wybitni rowerzyści, którzy kilka lub kilkanaście lat temu sami uczestniczyli w zawodach. Wśród nich byli Czarnianie - Maciej Para, Grzegorz Stawarz i Kacper Waśko. Spisali się doskonale, o czym świadczy fakt, że nie było żadnych protestów. Po zawodach wzięliśmy udział w pikniku, podczas którego na wszystkich uczestników czekało mnóstwo atrakcji. Na Adama czekała jeszcze niespodzianka – tego dnia obchodził urodziny i jego rodzice i rodzeństwo postanowili nas odwiedzić. Na scenie odśpiewaliśmy Jubilatowi „Sto lat”, a potem delektowaliśmy podniebienia pysznym tortem. Wieczorem uczniowie mogli jeszcze poszaleć na zjeżdżalni grawitacyjnej.
Ostatni dzień to wręczenie pucharów, nagród, dyplomów i powrót do domu. W grupie młodszej wygrali gospodarze i to oni będą reprezentować we wrześniu, w Serbii Polskę podczas Mistrzostw Europy. Drugie miejsce zajęła drużyna z Szopy (woj. pomorskie), a trzecie ekipa z Krasnegostawu (woj. lubelskie). W grupie starszej zwyciężyli uczniowie z Nowego Kramska (woj. lubuskie) przed Szopą i gospodarzami.
Gratuluję wszystkim uczniom: Kornelii Lasko, Oli Maślance, Adamowi Szumowiczowi, Karolowi Czajce, Mikołajkowi Puzonowi, Jakubkowi Hebdzie i Aleksandrze Czajce.
opiekun drużyn – Jerzy Ostręga
2023/2024
Kosmiczny, bezprecedensowy wynik w testach
Rok 2023/2024 był kolejnym rokiem sukcesów naszych drużyn BRD. Po wygraniu powiatów młodsza grupa rowerzystów z Czarnej udała się na finał wojewódzki do Tryńczy. Wzięło w nim udział 18 ekip. Naszą szkołę reprezentowali: Patrycja Wych, Julia Świętoń, Julian Augustyn i Jakun Hebda. Jak zawsze udajemy się na zawody z myślą o wygranej. Tym razem musieliśmy zadowolić się drugą lokatą, drużyna z Przecławia była w tym dniu lepsza - zwłaszcza na torze przeszkód wszystko im "wychodziło", wykręcili swoje "życiówki". Tymczasem zawodnicy z Czarnej pojechali poniżej oczekiwań, poniżej tego, co potrafią i co robią na treningach. Jedynie Pati pojechała bardzo dobrze. Świetnie wypadliśmy w testach, gdzie klasą dla siebie była Julka, która uzyskała maksa, tzn. 35 poprawnych odpowiedzi. Tylko 1 błąd popełnił Kuba, co też było świetnym wynikiem. Indywidualnie, w gronie 72 zawodników, Julka była trzecia, Pati piąta, Julek szósty, Kuba ósmy.
24 maja starsza ekipa rowerzystów w Czarnej, w składzie: Emilia Piekarz, Anna Kizior i Adam Piekarz walczyła w Jaśle o wejście do finału krajowego XLV Ogólnopolskiego Turnieju BRD. Wszystko zaczęło się od testów, które, jak się później okazało, wypadły doskonale - moi podopieczni nie popełnili ani jednego błędu. Wylosowałem dla drużyny numer 1, więc zaczynaliśmy najtrudniejszą konkurencję, czyli tor przeszkód, jako pierwsi. Cała trójka spisała się rewelacyjnie, popełniając w sumie 3 błędy. W tym momencie zawiesiliśmy bardzo wysoko poprzeczkę dla drużyny z Przecławia (głównego rywala). Kiedy cała trójka przejechała miasteczko na zera, a drużyna rywali popełniła tam duży i kosztowny błąd, stało się jasne, że tylko jakiś kataklizm mógłby pozbawić nas zwycięstwa. Dopełnieniem sukcesu była najwyżej z wszystkich 18 ekip wykonana pierwsza pomoc. Indywidualnie bezkonkurencyjna okazała się Emilka, drugi był Adam, a czwarta Ania.
Po wygraniu finału wojewódzkiego XLV Ogólnopolskiego Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym drużyna z Czarnej udała się na finał krajowy do Bierzwnika (woj. Zachodniopomorskie). Jak zawsze wyjechaliśmy dzień wcześniej, aby na miejscu potrenować. Podróżowaliśmy z niezawodnym Mistrzem Kierownicy - Jerzym Madurą. Zostaliśmy zakwaterowani w malowniczym ośrodku nad niewielkim jeziorem. Spacerując alejkami wzdłuż jego brzegu "szlifowaliśmy" naszą wiedzę z przepisów ruchu drogowego. Szczególnie Emilka zadręczała mnie szczegółowymi pytaniami z tego zakresu, na które nie zawsze potrafiłem odpowiedzieć. Ale od czego są zaprzyjaźnieni opiekunowie innych ekip... W pokoju cała trójka doskonaliła udzielanie pierwszej pomocy. Nastawienie było bojowe i, czego nie ukrywaliśmy, celowaliśmy w medal. Byliśmy zaliczani do faworytów, podobnie jak 6-7 innych drużyn.
6 czerwca, po uroczystym otwarciu Turnieju, wszyscy uczniowie pisali testy. Nie obawiałem się tej konkurencji, gdyż wiedziałem, że mam mocnych "teściarzy". Nie przypuszczałem jednak, że spiszą się aż tak dobrze. Wszyscy rozwiązali testy (po 35 pytań) bezbłędnie, co jest wydarzeniem bezprecedensowym w historii Turnieju BRD w XXI wieku! Z wielkimi nadziejami oczekiwaliśmy kolejnego dnia zawodów.
7 czerwca zaczęliśmy rywalizację od pierwszej pomocy. I ekipa spisała się świetnie zdobywając "maksa", tj. 20 pkt. Następnie przyszła kolej na przejazdy w miasteczku ruchu drogowego. W tej konkurencji nie można stracić punktów, a jednak niektóre topowe drużyny pogubiły się. Ale nie drużyna z Czarnej - sędziujący przejazdy policjanci byli pod wielkim wrażeniem jazdy moich zawodników. I na koniec została najtrudniejsza i najbardziej stresująca konkurencja - rowerowy tor przeszkód. Wylosowałem dla drużyny nr 15, więc byliśmy jedną z ostatnich ekip, które jeździły po torze. Z galerii obserwowali przejazdy opiekunowie innych ekip, więc stres był ogromny. Poziom był wysoki, toteż nie mogliśmy popełnić więcej niż 5 błędów. Pierwszy zakończył swój przejazd Adam - 2 punkty karne, potem na tor udała się Ania i w tym momencie moje serce zabiło mocniej, obawiałem się może przytrafić się jakiś niepotrzebny błąd, zwłaszcza, że Ania do końca leczyła kontuzjowane stopy, które ucierpiały podczas wycieczki w Bieszczady. Moje obawy okazały się płonne - Ania spisała się rewelacyjnie, popełniając tylko 1 błąd! Liderka drużyny - Emilka nie mogła być gorsza i zakończyła przejazd z takim samym dorobkiem punktowym. A potem była wielka radość...
Niezwykle dumni maszerowaliśmy po puchary, medale i nagrody. Drużynę z drugiego miejsca (Nowe Kramsko z woj. Lubuskiego) wyprzedziliśmy 1 punktem, a trzecią (Ropa z woj. Małopolski) 4 punktami. Indywidualnie Emilka była trzecia, a Ania czwarta. To szósty złoty medal dla drużyny z Czarnej, było też 10 srebrnych i 2 brązowe.
Wielkie gratulacje i słowa uznania dla Emilki Piekarz, Ani Kizior i Adama Piekarza, w ciągu roku wykonali olbrzymią pracę, aby wejść na sam szczyt. Dokonali też czegoś niezwykłego, co nie miało do tej pory precedensu - we wszystkich startach w XLV Ogólnopolskim Turnieju BRD cała trójka napisała bezbłędnie testy! To piękne ukoronowanie całej kariery.
opiekun drużyny - Jerzy Ostręga
2022/2023
Właściwie zgodnie z oczekiwaniami... Zgodnie z planem
W dniach 1-3 czerwca br. w Owidzu, w województwie pomorskim, odbył się finał krajowy 44 Ogólnopolskiego Turnieju BRD dla grupy młodszej. W daleką podróż udaliśmy się, tradycyjnie już busem, z doświadczonym brdowskim kierowcą Jerzym Madurą. W składzie drużyny znaleźli się: Julka Świętoń, Patrycja Wych, Mikołaj Puzon i Julek Augustyn. Troje uczniów to czwartaczki i każdy start w tym roku był dla nich tym pierwszym (w powiecie, województwie i w finale). Jechaliśmy z myślą o tym, aby zawalczyć o jak najwyższą pozycję. Realnie oceniałem szanse drużyny na środek stawki i tak się stało. W gronie 17 drużyn z całej Polski zajęliśmy ósmą lokatę, co uważam za dobry wynik. Dopiero w przyszłym roku powalczymy o wyższe cele. Wynik z testów był zadowalający, w miasteczku komunikacyjnym było bardzo dobrze, z pierwszej pomocy również. Jedynie tor przeszkód wypadł poniżej oczekiwań, w dużej mierze za sprawą kiepskiego sędziowania. Sędziowie popełniali rażące błędy, przy tym to, co u niektórych zawodników "przechodziło", u innych było srogo karane. Niestety moi uczniowie znaleźli się w grupie pechowców. Przy obiektywnym sędziowaniu zajęlibyśmy miejsce w pierwszej piątce. Szkoda, ale za rok się odkujemy. Z postawy uczniów jestem zadowolony, a sam wyjazd był jednocześnie wspaniałą wycieczką, jako że organizatorzy zapewnili uczestnikom Turnieju wiele atrakcji.
W dniach 5-7 czerwca br. w Czarnej odbył się finał krajowy 44 Ogólnopolskiego Turnieju BRD dla grupy starszej. Zorganizowanie finału to wielkie wyzwanie logistyczne dla organizatora, jako że przyjeżdża 17 ekip z całej Polski i trzeba je zacnie ugościć. Toteż pracy było sporo, multum spraw do załatwienia, dziesiątki telefonów, zabieganie o sponsorów itp. A przy tym należało też trenować, gdyż na "własnych śmieciach" nie wypada słabo wypaść. Udało się odnieść sukces organizacyjny i sportowy, o czym świadczy miejsce drużyny "na pudle" i liczne słowa uznania i pochwały, które spływały na organizatorów Turnieju. Ale po kolei...
5 czerwca uczestnicy finału zjeżdżali z całej Polski do Chotowej, gdzie na obiektach Grand Hotelu zostali zakwaterowani. Wieczorem odbyło się uroczyste otwarcie zawodów, a projekcja filmów i prezentacji stworzonych na tę okoliczność wywarły na wszystkich duże wrażenie. Emocjonujące losowanie numerów startowych poprowadził Maciej Para, najbardziej utytułowany zawodnik w historii Turniejów BRD w tym wieku. Jako, że los przydzielił nam dwójkę, wiedzieliśmy, że jako druga ekipa pojedziemy tor przeszkód - najbardziej widowiskową i stresującą konkurencję.
6 czerwca, po śniadaniu, ekipy udały się do szkoły w Czarnej, aby napisać test z przepisów ruchu drogowego. Jak się okazało, poszło nam w tej konkurencji bardzo dobrze, wyprzedzili nas jedynie jedni z faworytów - drużyna z "Małej Szkoły" w Szopie (woj. pomorskie). Na torze przeszkód wypadliśmy nieźle, choć na treningach wyglądało to znacznie lepiej. Polały się łzy... Przyszło nam czekać na to, co zrobią inne drużyny, jak przejadą tor. Wraz z upływem czasu okazało się, że nasze przejazdy nie były złe. W lepszych nastrojach udaliśmy się do miasteczka ruchu drogowego. Bezbłędne przejazdy dziewczyn jeszcze bardziej poprawiły nam humory. Jednak najlepsze drużyny miały dopiero wystartować na torze przeszkód. Dwie z ekip wykręciły lepsze wyniki, w tym uczniowie z Szopy i stało się jasne, że przed ostatnią konkurencją są niemal pewnym kandydatem do złota. Pozostała walka o srebro, gdyż kilka drużyn za nami miało niewiele słabsze wyniki. Na szczęście maksymalna nota za pierwszą pomoc dała nam pewne srebro. W tym dniu rywale z Szopy byli nie do pokonania, trzecie miejsce zajęła ekipa z Ropy (woj. małopolskie). Indywidualnie Olga Jensz zajęła 3 miejsce. Tym samym zakończyła swoją bogatą brdowską karierę z imponującym wynikiem - w trzech sezonach startów wywalczyła 3 medale drużynowo (2 złote i 1 srebrny), zaś indywidualnie skompletowała krążki w każdym kolorze. Ewenementem był skład podium indywidualnego - wszystkie jego stopnie zajęły dziewczyny, co jest wydarzeniem bez precedensu w Turniejach BRD.
Jadąc na finał krajowy marzy się o medalu, który ma być ukoronowaniem całorocznej pracy, wielu godzin treningów. Medal daje ogromną satysfakcję i napawa radością zawodników i trenera. Tak było i tym razem, a satysfakcja była potrójna - 2 medale i sukces organizacyjny. Do sukcesu sportowego przyczyniły się w równej mierze dwie pozostałe zawodniczki - Emilka Piekarz i Ania Kizior. Mieliśmy wyrównany team, bez słabych punktów. A przecież w rezerwie pozostali inni zawodnicy, którzy w wewnętrznych eliminacjach tylko minimalnie ustąpili pola dziewczynom z pierwszego składu. Mowa o Adamie Piekarzu, Maćku Kubickim, Oli Czajce i Miłoszu Stachowiczu. Jest mocne zaplecze i z pewnością w przyszłym roku również zawalczymy o laury.
Po zmaganiach sportowych przyszedł czas na relaks - uczniowie mogli sprawdzić się w parku linowym w Chotowej, a na opiekunów czekał przejazd 50-letnią Ładą z talerzem Stewarta zamontowanym na masce.
W ostatnim dniu były tylko przyjemności - wręczanie pucharów, medali, dyplomów i licznych nagród, które otrzymali wszyscy zawodnicy i opiekunowie.
W organizację Turnieju mocno zaangażowali się byli rowerzyści: Maciek Para, Grzesiek Stawarz, Kacper i Kamil Waśko, Ania Puzon, Wiktoria Igras, Igor Wulkowicz, Paweł Bałut, Nikodem Stawarz oraz uczennice z obecnych klas ósmych. Ich pomoc była nieoceniona, za co serdecznie dziękuję.
Gratulacje dla całej ekipy! Teraz odpoczynek, a od września ruszamy z treningami.
opiekun drużyn - Jerzy Ostręga
2021/2022
Popandemiczne sukcesy
Po wygranym Turnieju BRD na szczeblu wojewódzkim, drużyna w składzie: Olga Jensz, Adam Piekarz i Mateusz Kubicki, udała się do pięknej Nidzicy na finał centralny. Wzięło w nim udział 16 najlepszych ekip z Polski. W podróż udaliśmy się dzień wcześniej, jak zawsze "Złotą Strzałą", za kierownicą której siedział p. Jerzy Madura. Zostaliśmy zakwaterowani w malowniczym ośrodku nad warmińskim jeziorem. Pierwszy dzień to intensywne treningi w miasteczku komunikacyjnym i na rozłożonym przez kilka ekip torze przeszkód, a wieczorem integracja przybyłych uczniów. Drugiego dnia, po uroczystym otwarciu Turnieju i rozlosowaniu numerów startowych (Olga wylosowała 12) uczniowie rozwiązywali testy z przepisów ruchu drogowego oraz "krzyżówki". Jak się później okazało w testach byliśmy bezkonkurencyjni. Mieliśmy sporą zaliczkę przed drugim dniem, w którym czekały na nas 3 konkurencje.
W miasteczku komunikacyjnym zawodnicy spisali się niemal bezbłędnie, tylko Olga zaliczyła 1 błąd. Konkurencję pierwszej pomocy ekipa wykonała na 18 punktów i był to najwyższy wynik. Przed torem przeszkód byliśmy w komfortowej sytuacji. Jako pierwsza pojechała Olga, zaliczając niemal bezbłędny przejazd (1 pkt karny). Po niej wyjechał Adam, którego przejazd był znacznie słabszy, niż przejazdy treningowe. Jak później przyznał, ogromnie się stresował. Nie dziwię się, wszak to jego debiut w tak ważnej imprezie. Takie doświadczenie zaprocentuje w kolejnych startach w przyszłym roku. Bardzo dobrze na torze wypadł Mateusz. Teraz zaczęły się nieoficjalne obliczenia opiekunów drużyn, dowiadywanie się jak wypadli inni. Byłem przekonany, że zajmiemy jedną z lokat 2-4. Marzyło się podium, choćby najniższy jego stopień. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy po wywieszeniu oficjalnych wyników, przy nazwie PSP Czarna znalazła się jedynka. Radości było co niemiara, tym bardziej, że wcześniejsze obliczenia wskazywały na zwycięstwo drużyny z Koluszek. Korzystny rozkład wyników na torze przeszkód spowodował jednak, że to ekipa z Czarnej zakończyła Turniej na pierwszym miejscu. Za nami uplasowała się drużyna z Koluszek z tą samą ilością punktów (decydował wynik z testów, a ten mieliśmy lepszy), podium uzupełnili uczniowie ze Stroni w Małopolsce. Dodatkowo Olga zajęła drugie miejsce indywidualnie, a Mateusz był trzeci, czego nie dostrzegli sędziowie i musi on teraz cierpliwie poczekać na nagrodę, dyplom i medal.
Wróciliśmy do domów po północy zmęczeni, ale szczęśliwi i pełni pozytywnych emocji. W końcu nie co dzień zdobywa się Mistrzostwo Polski!
Finał krajowy XLIII Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym dla grupy młodszej odbył się w Białymstoku. Do pokonania mieliśmy ponad 500 km, więc wyjazd nastąpił już o 4 rano. Po dotarciu na miejsce i zakwaterowaniu się, wyruszyliśmy na trening w miasteczku komunikacyjnym i na torze przeszkód. Wieczorem, mimo zmęczenia, trzeba było rozwiązać testy. Bezbłędnie, jako jedyna z wszystkich uczestników finału, wykonała je Ania, świetnie spisała się też Ola, za to Maciek i Miłosz wypadli nieco gorzej. Dziewczyny „wyciągnęły” nas na trzecie miejsce. To była dobra pozycja wyjściowa, choć do liderów z Szopy (woj. pomorskie) traciliśmy już 8 pkt, a do wiceliderów z Nowego Kramska (woj. lubuskie) 3 pkt. Następnego dnia wszystko miało się rozstrzygnąć, toteż wieczorem jeszcze potrenowaliśmy jazdę po torze przeszkód, a już będąc w pokojach mistrzyni Olga podszkoliła uczniów w zakresie udzielania pierwszej pomocy.
Po dobrze przespanej nocy nastroje wszystkim dopisywały. Pierwszą konkurencją była jazda w miasteczku komunikacyjnym. Moi zawodnicy spisali się rewelacyjnie, nie popełniając żadnego błędu. A potem był przejazd po torze przeszkód. W tej konkurencji świetnie spisali się chłopcy, nieco słabiej dziewczynki. Błędu, na stosunkowo łatwej przeszkodzie, może żałować Ania, gdyby nie on, byłaby mistrzynią indywidualnie. Po przejazdach moich podopiecznych byłem pełen obaw w kwestii końcowego wyniku drużyny. Jak się później okazało, nie były to złe przejazdy, tylko 3 drużyny miały lepsze. Pozostała nam do rozegrania konkurencja pierwszej pomocy. Ekipa spisała się bardzo dobrze, uzyskując 19 pkt na 20 możliwych. Po kilkudziesięciu minutach oczekiwań na wyniki wszystko było jasne – zajęliśmy drugie miejsce zostając wicemistrzami Polski. Ulegliśmy wyraźnie drużynie z Szopy i równie wyraźnie pokonaliśmy trzecią drużynę z Nowego Kramska.
Ten sukces przypadł w udziale: Ani Kizior, Oli Czajce, Maćkowi Kubickiemu i Miłoszowi Stachowiczowi. Wielkie gratulacje dla całej czwórki!
opiekun drużyny - Jerzy Ostręga
2018/2019
„Ze szwajcarską precyzją”
Młodsza grupa wiekowa reprezentująca Szkołę Podstawową w Czarnej w XLII Ogólnopolskim Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym odniosła olbrzymi SUKCES, zwyciężając w finale krajowym. Na szyjach Kingi Skowron, Olgi Jensz, Mateusza Kubickiego i Miłosza Szkodzińskiego zawisły złote medale. Po niezwykle wyczerpującej i stresującej rywalizacji udało się pokonać 14 ekip, w tym faworytów ze Stroni.
Ale po kolei... Po zdecydowanym wygraniu finałów wojewódzkich w Tryńczy i Nozdrzcu, zgodnie z wieloletnią tradycją, pojechaliśmy busem, z Jerzym Madurą, na finał do Bochni dzień wcześniej, aby potrenować, zwłaszcza w miasteczku komunikacyjnym. Zostaliśmy zakwaterowani w hotelu "Nowa Bochnia", który bardzo się spodobał uczniom. Pierwsze popołudnie spędziliśmy doskonaląc umiejętności rowerowe. Wieczorem uczniowie odnawiali stare brdowskie znajomości oraz nawiązywali nowe. Kolejny dzień to kolejne treningi, a potem wspólne wyjście na basen. Po południu nastąpiło uroczyste otwarcie Turnieju i losowanie numerów startowych. Starsza grupa (Ania Puzon, Eryk Szęszoł i Kamil Waśko) wylosował nr 9, a młodsza 13. W środę rano uczniowie pisali bardzo trudny test, toteż po jego zakończeniu miny mieli nietęgie. Następnie zjechaliśmy do kopalni soli, gdzie miały się odbyć dwie kolejne konkurencje, tj. jazda po torze przeszkód i pierwsza pomoc. Na śliskim parkiecie udało się obu drużynom pojechać doskonale - starsi popełnili tylko jeden błąd, co było drugim wynikiem. Podobnie wypadli młodsi, ustępują nieznacznie ekipie ze Stroni. Około południa do kopalni "zjechały" wyniki z testów. Młodsi najlepiej rozwiązali pytania dotyczące skrzyżowań, a w teście byli na drugim miejscu. Niestety wynik starszych był słabszy, co nie napawało optymizmem, w kontekście dalszej rywalizacji. Również pierwsza pomoc została wykonana jedynie poprawnie i nadzieje na medal prysły. Za to młodsi poradzili sobie bardzo ładnie wykonując opatrunek (ciało obce wbite w rękę, druga osoba nieprzytomna) i wyszli na prowadzenie. Pojawiła się szansa na zwycięstwo. Należało postawić kropkę nad "i", zaliczając 4 poprawne przejazdy w bardzo trudnym miasteczku komunikacyjnym. W związku z tym wieczorem, po kolacji, ponownie udaliśmy się na trening, który trwał aż do zmroku. Trening był uciążliwy, jako że komary atakowały nas ze wszystkich stron. Po powrocie do hotelu nasi uczniowie kontynuowali integrację, zwłaszcza z ekipą z Koluszek.
Czwartek, to chwila prawdy. Przejazdy w miasteczku komunikacyjnym rozpoczęli starsi, doświadczeni uczniowie. Nieliczni popełniali drobne błędy. Dla większości młodszych uczniów ta konkurencja okazała się bardzo trudna, toteż "sypały się" punkty karne. Aby wygrać, uczniowie z Czarnej mogli popełnić nie więcej niż 2 błędy. Konfiguracja wylosowanych punktów kontrolnych sprawiła, iż tory jazdy uczniów dość pechowo przecinały się ze sobą, toteż należało być niezwykle czujnym, aby uniknąć błędów. Zwłaszcza Kinga miała pecha i kilka razy musiała się zachować bardzo odpowiedzialnie, przy okazji wykazując się niezwykłym kunsztem. Dla niżej podpisanego oglądanie przejazdów swoich podopiecznych było niezwykle stresujące, wszak walczyliśmy o wygraną w całym Turnieju. No i udało się, cała drużyna popełniła tylko jeden drobny błąd. Można powiedzieć, że uczniowie wykazali się „szwajcarska precyzja”. A potem były łzy radości, puchar, medale, nagrody... Wyprzedziliśmy drużynę ze Stroni (woj. małopolskie) dwoma punktami, a ekipę z Korczowa (woj. lubelskie) trzema. Indywidualnie Mistrzem Polski została Olga Jensz! Nagrody rzeczowe, to nie wszystko, jako zwycięzców, czekał nas wyjazd na Mistrzostwa Europy do Genewy, gdzie mieliśmy reprezentować Polskę. Trzynastka okazała się szczęśliwa.
Niestety nie można tego samego powiedzieć o dziewiątce. Wylosowany przez starszą grupę numer okazał się taki sam jak zajęta lokata. Szkoda, bo cala ekipa pracowała od września bardzo solidnie, wygrywając "po drodze" Ligę Mistrzów BRD. Jeden słabszy dzień przypadł akurat na Mistrzostwa... Dziękuję Ani, Wiktorii i Kamilowi za wiele radosnych, turniejowych dni. Ich brdowska kariera dobiegła końca, puchary i dyplomy zdobyte przez nich pozostaną w szkolnych gablotach.
W finale Europejskiego Turnieju Edukacji Drogowej (ETEC), w Genewie reprezentacja Polski z Czarnej uplasowała się na 8 miejscu w gronie 22 zespołów. Świetnie zaprezentowaliśmy się w konkurencjach sprawnościowych, czyli na torze przeszkód i w miasteczku komunikacyjnym. Szanse na znacznie wyższą lokatę straciliśmy na zupełnie nowej konkurencji "Hazard Perceptions", która polegała na błyskawicznym wskazywaniu joystickiem potencjalnych zagrożeń dla jadącego rowerzysty. Uczniowie mieli założone gogle i poruszali się w wirtualnym mieście. Wiedza była, brakło zdolności manualnych. Kolejność drużyn na podium była zaskakująca. Wygrały Czechy, przed Słowacją i Serbią, a faworyzowane ekipy z Rosji zajęły odpowiednio miejsca 5, 6 i 10.
Organizatorzy zaplanowali wszystko z iście szwajcarską precyzją. Zapewnili szereg atrakcji, m. in. zwiedzanie zamku Chillon w Montreux i fabryki czekolady Cailler, gdzie każdy mógł do woli kosztować różnych rodzajów pysznych czekolad.
Przez te kilka dni świetnie bawiliśmy się, uczniowie nie odczuwali stresu, nie było presji na wynik. Sam wyjazd był dla nich nagrodą za zdobycie Mistrzostwa Polski, a osiągnięty, bardzo dobry, wynik jest ukoronowaniem całego sezonu. Wielkim przeżyciem dla uczniów były już 4 loty samolotem. Sama Genewa jest spokojnym i czystym miastem, pełnym urokliwych miejsc. I choć na ulicach na każdym kroku można dostrzec symbole bogactwa, sklepy i salony znanych na całym świecie szwajcarskich firm, ludzie są życzliwi i żyją bez pośpiechu, co widać szczególnie na drogach. Wielkie wrażenie wywarła na nas największa na świecie, 240-metrowa fontanna Jet d'Eau i krystalicznie czysta woda w Jeziorze Genewskim.
Turniejową atmosferę mogli poczuć rodzice, którzy wybrali się z nami do Szwajcarii. Głośno dopingowali naszych zawodników, razem tworzyliśmy niezwykle barwną i roześmianą grupę. Nad stroną "komunikacyjną" czuwała, jak zawsze perfekcyjna, anglistka Mirosława Kubicka. Przypomnę skład superdrużyny - Olga Jensz, Daria Malec, Kinga Skowron, Miłosz Szkodziński, Mateusz Kubicki.
Słowa podziękowania należą się wójtowi Gminy Czarna - Józefowi Chudemu, Prezesowi Automobilklubu Stomil w Dębicy Panu Bartłomiejowi Dziurzyńskiemu, Polskiemu Związkowi Motorowemu, Wojewódzkiemu Ośrodkowi Ruchu Drogowego w Rzeszowie oraz firmie Bratex. Bez Ich finansowego wsparcia nie byłoby tych sukcesów.
2017/2018
Ku czci Mariana
W XLI Ogólnopolskim Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym województwo Podkarpackie reprezentowali uczniowie ze Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Czarnej.
Aby udać się na finał ogólnopolski należało najpierw przebrnąć przez etap powiatowy i wojewódzki. O ile w powiecie od lat nie mamy mocnych rywali, o tyle w województwie trzeba mocno zawalczyć o zwycięstwo. Zwłaszcza gimnazjaliści mieli w tym roku niezwykle trudne zadanie - udaliśmy się do "jaskini lwa", tj. do naszego najgroźniejszego rywala z Huty Krzeszowskiej. Przed zawodami upatrywałem szansy na zwycięstwo w testach - mieliśmy zbudować solidną przewagę przed torem przeszkód i pierwszą pomocą. W tych konkurencjach przewagę ma gospodarz, z racji swojego, wyćwiczonego toru, w dodatku na swoich rowerach oraz znajomością sposobu oceniania pierwszej pomocy przez tamtejszych ratowników medycznych. Jakież było moje rozczarowanie, gdy zobaczyłem wyniki po testach - przegrywaliśmy z gospodarzami dwoma punktami! Sytuacja była niemal beznadziejna, zwłaszcza, że mój pewniak na torze przeszkód uzyskał aż 6 pkt karnych. Ale potem wydarzyła się CUD - pozostali zawodnicy z Czarnej przejechali tor rewelacyjnie, a gospodarze popełnili kardynalne błędy! Przed pierwszą pomocą wynik oscylował w okolicach remisu. W tej konkurencji, o dziwo też wygraliśmy i nasze zwycięstwo w "wojach" stało się faktem. To jeden z największych moich triumfów, jako trenera drużyn BRD.
Młodsi uczniowie rywalizowali w miejscowości Wielkie Oczy. Tamtejsza drużyna słynie ze znakomitych przejazdów po torze przeszkód. Jednak na naszych zawodników nie było w tym dniu mocnych, nie pozostawiliśmy żadnych złudzeń gospodarzom i innym drużynom, deklasując ich na torze przeszkód, w testach i na pierwszej pomocy oraz w miasteczku komunikacyjnym. Również indywidualnie byliśmy bezkonkurencyjni, zajmują miejsca 1, 2, 4, 5.
Po wygraniu eliminacji wojewódzkich udaliśmy się do Przelewic, w woj. zachodniopomorskim, tradycyjnie już dzień wcześniej, żeby móc potrenować, a przy okazji sprawdzić jak ciepła jest woda w Bałtyku. Po długiej, męczącej podróży dotarliśmy do Międzyzdrojów. Wakacyjną atmosferę czuć było na każdym kroku – piękna, słoneczna pogoda, ciepłe morze, gorący piasek i mnóstwo turystów. Ta kilkugodzinna wizyta w pięknym nadmorskim kurorcie stanowiła preludium do tego, co nas miało czekać. Przy okazji spotkaliśmy się tam z naszymi rywalami i przyjaciółmi z Włoszczowy. Wieczorem udaliśmy się do naszego miejsca zakwaterowania w Barlinku, w pięknym ośrodku nad jeziorem.
Na drugi dzień nastąpiło uroczyste rozpoczęcie Turnieju, w trakcie którego rozlosowano numery startowe. Gimnazjaliści wylosowali nr 6, a ich młodsi koledzy nr 13. Sam Turniej był poświęcony pamięci Mariana Karbownika, oddanego brdowca, twórcy potężnej bazy pytań testowych, dostępnej na stronie PZM. Padło wiele ciepłych słów na Jego temat z ust byłych przyjaciół, wiele ciekawych epizodów z życia Mariana i Jego myśli przytoczył syn Ernest.
Po południu wszyscy uczniowie pisali testy, a po nich udaliśmy się na piknik, w trakcie którego przygrywał zespół muzyczny, a na koniec miał miejsce pokaz strażacki. W trakcie pikniku wywieszono wyniki pierwszej konkurencji. Nastroje były mieszane, jako że gimnazjaliści zajmowali wysokie 3 miejsce lecz uczniowie ze szkoły podstawowej wypadli poniżej swoich możliwości, lokując się na 6-7 miejscu. Po pikniku udaliśmy się jeszcze na trening, a po nim wróciliśmy na nocleg. Następny dzień miał być kluczowy, w kontekście walki o czołowe lokaty.
Po śniadaniu udaliśmy się do oddalonych o 17 km Przelewic. Podróż nie należała do przyjemnych, gdyż tamtejsze drogi nijak się mają do naszych podkarpackich. A potem rozpoczęła się rywalizacja. Druga, po testach, konkurencja – jazda w miasteczku komunikacyjnym, była bezbłędna w wykonaniu gimnazjalistów, natomiast jeden z uczniów szkoły podstawowej pomylił punkty kontrolne, za co otrzymał sporo punktów karnych. Konkurencja pierwszej pomocy zakończyła się pomyślnie, obie drużyny otrzymały bardzo wysokie oceny. Zawsze najbardziej emocjonującą i widowiskową konkurencją jest przejazd zawodników po sprawnościowym torze przeszkód. Nie inaczej było i tym razem. Gimnazjaliści spisali się dobrze, choć mogło być lepiej, zaś w szkole podstawowej trzy przejazdy były bliskie ideału, a czwarty kompletnie nieudany. W efekcie młodsi uczniowie zakończyli zmagania na 5 miejscu, a starsi na 2, zdobywając tytuł wicemistrzów Polski. Pozostał olbrzymi niedosyt, gdyż mieli oni tyle samo punktów, co zwycięzcy z Koluszek, a jedynie popełnili 1 błąd więcej w testach, co, w myśl regulaminu, zaważyło na ostatecznej kolejności drużyn. Indywidualnie Przemysław Szot zajął 3 miejsce. Skład drużyny uzupełnili: Szymon Toczyński i Kamil Waśko. 5 miejsce wśród uczniów ze szkół podstawowych zajęła Anna Puzon. Oprócz niej drużynę reprezentowali: Wiktoria Igras, Eryk Szęszoł, Igor Wulkowicz.
Następnego dnia czekała nas wycieczka do Szczecina lecz zamiast tam, pojechaliśmy do szpitala w Barlinku, gdzie lekarz gipsował nogę Kamila. Wieczorem, podczas gry w koszykówkę, tak niefortunnie zeskoczył na krawężnik, że skręcił staw skokowy z podejrzeniem pęknięcia kości. Całe szczęście, że miało to miejsce już po rozegraniu wszystkich konkurencji. Po odbiór medalu i nagród Kamil kroczył o kulach.
A nagród było mnóstwo. Każdy z uczestników i opiekunów czuł się w pełni usatysfakcjonowany.
2016/2017
„To nie tak miało być…”
Z wielkimi nadziejami na sukces rozpoczęliśmy przygotowania do kolejnego sezonu. Eliminacje gminne i powiatowe były, jak co roku, przetarciem przed najważniejszymi turniejami na szczeblu wojewódzkim.
Gimnazjaliści, jak zwykle rywalizowali o I miejsce z kolegami z Huty Krzeszowskiej. Finał wojewódzki w Jedliczu był naszym popisem. Wygraliśmy wszystkie konkurencje, a na uwagę zasługiwał bezbłędny przejazd całej drużyny po torze przeszkód. Jeszcze trudniejsze zadanie czekało uczniów ze szkoły podstawowej. Finał wojewódzki miał miejsce w Ustjanowej Górnej, a więc w „jaskini lwa”. Gospodarze świetnie pojechali tor przeszkód, błysnęli w pierwszej pomocy. Nie popisali się jednak „w testach” i dzięki temu drużyna z Czarnej zwyciężyła.
Do uroczej Nidzicy, znanej nam już z Nocnych Mistrzostw Polski BRD, jechaliśmy z wielkimi nadziejami. Jak zawsze bezpiecznie wiózł nas swoim busem Jerzy Madura. Uroczyste rozpoczęcie miało miejsce na zamku krzyżackim w Nidzicy. Główny organizator – Jacek Gnidziński, prowadził całą ceremonię ubrany w strój krzyżacki. Bardzo widowiskowe było losowanie numerów startowych, kiedy to kapitanowie z poszczególnych drużyn przekłuwali mieczem baloniki, wewnątrz których umieszczone były karteczki z numerkami.
Na drugi dzień rozpoczął się Turniej. Gimnazjaliści słabo napisali testy, w przeciwieństwie do ich młodszych kolegów, którzy spisali się rewelacyjnie. Konkurencja pierwszej pomocy i jazda w miasteczku komunikacyjnym to znów popis uczniów ze szkoły podstawowej, którzy wyrastali na faworytów całego Turnieju, mając dużą przewagę nad rywalami. Gimnazjaliści przed konkurencją toru przeszkód mieli jeszcze szanse na medal, zwłaszcza, że koledzy z Koluszek „wyciągnęli do nich rękę” zaliczając „piętnastkę”. Niestety przejazd chłopców był słaby, znacznie poniżej ich możliwości i oczekiwań. Skończyło się na V miejscu. Chłopcy ze szkoły podstawowej spisali się na torze przeszkód dobrze i kropkę nad i miały postawić dziewczyny. Stres, wielkie emocje, nerwy, spowodowały, iż po ich przejeździe można było tylko załamać ręce. Uciekło mistrzostwo, uciekł medal, skopiowali wynik gimnazjalistów.
Organizacja całego Turnieju była doskonała. Byliśmy zakwaterowani w pięknym ośrodku nad jeziorem, gospodarz zadbał o liczne atrakcje, w tym wyjazd do Grunwaldu, na miejsce słynnej bitwy wojsk polskich z krzyżackimi, zwiedzanie Olsztyna. A jednak pozostał wielki niedosyt i żal straconej szansy…
Składy drużyn: sp – Wiktoria Igras, Anna Puzon, Eryk Szęszoł, Igor Wulkowicz, gimnazjum – Przemysław Szot, Szymon Toczyński, Fabian Szęszoł.
2015/2016
„Anakonda 16. STOP”
Kolejny finał Turnieju BRD poprzedziły, jak co roku eliminacje wojewódzkie. Moja młoda ekipa ze szkoły podstawowej spisała się na miarę swoich możliwości, zajmując trzecie miejsce, co naturalnie nie zapewniało wyjazdu do Krośnicy. W kategorii szkół gimnazjalnych finał odbył się w Czarnej. Mieliśmy już doświadczenie w organizacji takiej imprezy, toteż wszystko odbyło się sprawnie. Tym razem deszcz nie pokrzyżował nam szyków i dzięki relacji online z toru przeszkód, cała Polska mogła oglądać zmagania uczniów. Wygraliśmy, choć koledzy z Huty Krzeszowskiej i Iwonicza mocno naciskali.
Tak więc wyjazd na szesnasty finał krajowy stał się faktem. Niestety nie było mi dane osobiście doświadczyć ogromnych emocji, które zawsze towarzyszą startom moich podopiecznych. Będąc podoficerem rezerwy otrzymałem powołanie na ćwiczenia wojsk natowskich „Anakonda 16”, które na początku czerwca odbywały się w Polsce. Ten wyjątkowo niekorzystny zbieg okoliczności spowodował, że rywalizację zawodników śledziłem w wolnych chwilach, trzymając telefon przy uchu. A wieści, przekazywane przez byłego rowerzystę Maćka Parę (pełniącego w zastępstwie rolę trenera), z początku niezbyt optymistyczne (słaby test), z czasem zaczęły napływać coraz lepsze. Po świetnej jeździe na torze przeszkód (tylko 2 pkt karne) wysforowaliśmy się na drugie miejsce, z realnymi szansami na jego obronę (lider z Włoszczowy był poza zasięgiem). Wystarczyło bezbłędnie pojechać w miasteczku komunikacyjnym, co nie jest jakimś szczególnym wyczynem. Niestety, mój doświadczony zawodnik – Fabian, nie zauważył znaku STOP!!! Tak poważny błąd kosztował nas medal. Zajęliśmy pechowe czwarte miejsce. Może dobrze, że mnie tam nie było, a z drugiej strony…
Cóż, po ośmiu latach tłustych, okraszanych corocznie medalami, przyszedł nieco gorszy rok. Oprócz Fabiana Szęszoła skład drużyny uzupełnili Przemek Szot i kończący karierę Mateusz Dulian.
2014/2015
„Perfekcja w każdym calu”
Kolejny rok, to bezdyskusyjne panowanie moich ekip w województwie. Ucieszyło mnie to tym bardziej, że finał organizował mój przyjaciel z Włoszczowy, doświadczony brdowiec Marcin Sztuka, a to było gwarantem wysokiej jakości pod każdym względem. Tak też było. Perfekcyjnie przygotowany tor przeszkód, świetne rowery, sędziowanie na najwyższym poziomie.
Uczniowie musieli wykazać się ogromną wiedzą i umiejętnościami. Jak się później okazało, największą trudność sprawił im bardzo trudny test z przepisów ruchu drogowego oraz jazda po sprawnościowym torze przeszkód. Nieco łatwiej było w miasteczku komunikacyjnym oraz podczas praktycznego udzielania pierwszej pomocy, choć ta ostatnia była tzw. języczkiem u wagi i zdecydowała o ostatecznej kolejności.
Uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Czarnej prowadzili po pierwszym i drugim dniu zmagań z minimalną przewagą nad uczniami z Włoszczowy. Mogło być lepiej, lecz jedna z moich zawodniczek - Natasza zadbała o to, aby emocje trwały do samego końca. Otóż w miasteczku komunikacyjnym pomyliła punkty kontrolne (trójkę z piątką) i otrzymała absurdalne punkty karne. Aby wygrać musieliśmy za ostatnią konkurencję (pierwsza pomoc) uzyskać tyle samo punktów co gospodarze. Moi zawodnicy popełnili drobne błędy i otrzymali 18 pkt na 20 możliwych, wobec 19 pkt rywali. Obie ekipy uzyskały po tyle samo punktów, a w takiej sytuacji o wyższej lokacie decyduje lepszy wynik z testu. Tak więc w bardzo pechowych okolicznościach przegraliśmy złoto i wyjazd na Mistrzostwa Europy do Wiednia.
O znakomitym wyniku gimnazjalistów zdecydował świetny przejazd po torze przeszkód i w miasteczku komunikacyjnym oraz bezbłędna pierwsza pomoc. Lekka niemoc w testach z przepisów ruchu drogowego zdecydowała o tym, że rywale z dwóch pierwszych miejsc zbyt daleko uciekli i szansa na skuteczny pościg była nierealna.
Szkołę Podstawową w Czarnej reprezentowali: Emilia Petela, Natasza Murtaś, Szymon Toczyński, Przemysław Szot (wicemistrz indywidualnie). Gimnazjum reprezentowali: Kacper Waśko, Tomasz Kutrzuba, Mateusz Dulian.
Organizacja finału centralnego XXXVIII Ogólnopolskiego Turnieju BRD była perfekcyjna. Ekipy mieszkały w komfortowych warunkach, wyżywienie było dobre, nagrody godne finału. Konkurencje przebiegały sprawnie, a sędziowanie było obiektywne. Organizatorzy postarali się też o wiele atrakcji, jak choćby wycieczka do Centrum Nauki Leonardo da Vinci, Muzeum Wsi Kieleckiej, wyjście na basen.
Żal było opuszczać gościnną ziemię włoszczowską.
2013/2014
„Ogrom pracy, stres, świetny wynik”
"XXXVII finał centralny Ogólnopolskiego Turnieju Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego uważam za otwarty" - takimi słowami Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego OTBRD - Robert Werle wraz z gospodarzem imprezy - Wójtem Gminy Czarna - Józefem Chudym, rozpoczęli zmagania uczniów szkół podstawowych i gimnazjum. Do ośrodka wypoczynkowego Grand Hotel Chotowa zjechali zwycięzcy eliminacji wojewódzkich najpopularniejszego w Polsce turnieju rowerowego dla dzieci i młodzieży. Oficjalne otwarcie imprezy poprzedził koncert młodzieżowej orkiestry reprezentującej Szkołę Muzyczną z Dębicy. Kolejnym punktem uroczystego rozpoczęcia była bardzo ciekawa prezentacja drużyn uczestniczących w tegorocznych finałach. Ostatnim, najbardziej emocjonującym elementem uroczystości było losowanie numerów startowych. Ceremonię losowania prowadzili byli zawodnicy drużyn BRD, absolwenci SP i Gimnazjum w Czarnej, wielokrotni laureaci finałów tej imprezy: Martyna Sasak, Grzegorz Stawarz, Łukasz Szpala i Paweł Bałut.
A potem rozpoczęły się zmagania drużyn. Najpierw uczniowie szkół podstawowych i gimnazjaliści rozegrali pierwszą konkurencję turniejową, czyli test sprawdzający wiedzę z przepisów ruchu drogowego. Po obiedzie zwarta kolumna pojazdów z uczestnikami zawodów przemieściła się do Czarnej. To tutaj właśnie miały zostać rozegrane obie konkurencje rowerowe. Niestety pogoda nie sprzyjała i organizatorzy byli zmuszeni podjąć decyzję o przeniesieniu konkurencji jazdy po rowerowym torze przeszkód do hali sportowej. Pomimo tak trudnych warunków wszyscy zawodnicy szczęśliwie uporali się z przejazdem po wyznaczonych przez sędziów konkurencji trasach przejazdu, a wielu z nich pokonało swoją trasę bezbłędnie! Jeszcze większe emocje towarzyszyły konkurencji jazdy po sprawnościowym torze przeszkód. Trudny i wymagający największej sprawności i opanowania roweru tor, składający się z 12 przeszkód, bezbłędnie przejechało tylko 3 uczniów szkół podstawowych oraz 3 gimnazjalistów. W gimnazjach praktycznie do ostatnich przejazdów ważyły się losy klasyfikacji indywidualnej turnieju. Rywalizacja była tak zacięta, że o kolejności ostatecznej miejsc musiały zadecydować dogrywki.
W trzecim dniu zmagań turniejowych rozegrano ostatnią konkursową konkurencję, którą była pierwsza pomoc. Dwa zespoły sędziowskie składające się z wykwalifikowanych ratowników medycznych oceniały wiadomości teoretyczne i umiejętności praktycznego opatrywania ran, złamań i innych urazów u ofiar wypadków. Po wykonaniu swoich zadań zawodnicy mogli oddać się rozrywce. Na uczniów czekały m. in. atrakcje parku linowego, basen i jacuzzi w hotelu, a opiekunowie mogli sprawdzić swoje umiejętności jazdy samochodem z kołem Stewarta oczekując na ostateczne wyniki całego finału i jego zakończenie.
Ostatnim punktem programu finału centralnego XXXVII Ogólnopolskiego Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym było uroczyste wręczenie pucharów i nagród wszystkim ekipom, wraz z opiekunami oraz zakończenie, które tak samo jak i rozpoczęcie zawodów odbyło się w nowoczesnej sali multimedialnej amfiteatru w Ośrodku Grand w Chotowej.
Bardzo miłym, ostatnim akcentem zakończenia były słowa podziękowania za wspaniałą organizację finału centralnego oraz okazaną serdeczność i gościnność wobec uczestników turnieju, które na ręce Wójta Gminy Czarna - Józefa Chudego, w imieniu wszystkich opiekunów i uczestników zawodów, wraz z pamiątkowym grawertonem, przekazali opiekunowie - Danuta Zaworska i Marcin Sztuka. Taki sam zaszczyt spotkał i mnie, kiedy to przedstawiciele opiekunów przekazali słowa podziękowania za ogromny wkład pracy i zaangażowanie w przygotowanie Turnieju. Przyznam, że ogromnie wzruszył mnie ten moment. Oficjalnego zakończenia zawodów dokonał Zbigniew Kogut - członek KK OTBRD.
To było dla mnie wielkie przeżycie, móc organizować finałowe zmagania najlepszych rowerzystów. Kilkumiesięczna praca, wykonywana wspólnie z Dyrektorem GZEAS – Arturem Froncem i Dyrektorem GCKiP – Piotrem Warżałą, przy współudziale dziesiątków uczynnych osób (m.in. nieoceniona pomoc Marcina Kalaty i Jerzego Pecyny przy redagowaniu strony internetowej), byłych rowerzystów, rodziców, „przyjaciół szkoły”, przyniosła wymierne efekty i zakończyła się sukcesem organizacyjnym. Nie byłoby Turnieju, gdyby nie ogromne zaangażowanie wójta Gminy Czarna Józefa Chudego, który czuwał nad organizacją, wspierał radami, pomysłami oraz materialnie całą imprezę. Wspomnę tylko, że unikatowym pomysłem wójta było umożliwienie śledzenia konkurencji toru przeszkód online. Słowa podziękowania muszę skierować również pod adresem Jana Jędrzejki – z-cy Dyrektora Zarządu Okręgowego PZM w Rzeszowie, za Jego mrówczą pracę, wykonaną podczas trzydniowych zmagań rowerzystów oraz za umiejętności negocjatorskie. Ogromne wsparcie, nie tylko finansowe, otrzymaliśmy również od Automobilklubu „Stomil” w Dębicy. Prezes Jerzy Matelowski oraz Stanisław Skawiński aktywnie włączyli się w całe to wielkie przedsięwzięcie, jakim był finał centralny XXXVII Ogólnopolskiego Turnieju BRD.
W ślad za sukcesem organizacyjnym poszedł sukces sportowy. Mimo moich obaw, wynikających z braku odpowiedniej ilości czasu na pełne przygotowanie drużyn, obie ekipy spisały się na medal. Gimnazjaliści zwyciężyli, a młodsi uczniowie ulegli jedynie odwiecznym rywalom z Rzeszowa.
Skład drużyny gimnazjum: Maciej Para, Tomasz Kutrzuba, Kacper Waśko. Skład drużyny sp: Emilia Petela, Natasza Murtaś, Fabian Szęszoł, Przemysław Szot.
Reasumując – warto było poświęcić kawałek życia dla tych wspaniałych chwil.
2012/2013
„Nowa jakość. Bezprecedensowy ścisk w czołówce.”
W roku 2013 finał zorganizowany był w Jaśle na Podkarpaciu. Jak już wspominałem, to dla nas szczęśliwe miejsce i nie wypadało nie awansować. Nie było jednak łatwo. Na „wojach” gimnazjaliści wygrali z Iwoniczem ledwie jednym punktem, zaś uczniowie ze szkoły podstawowej ulegli gospodarzom z Huty Krzeszowskiej, przy równej ilości punktów, słabszymi testami. Jacek Pawłowski z Huty mógł zaliczyć swój debiut na Mistrzostwach Polski.
Dzień przed rozpoczęciem Mistrzostw ekipa z Czarnej udała się do Jasła, aby potrenować przed najważniejszymi w sezonie zawodami. Na miejscu okazało się, iż więcej było takich drużyn. Padający od czasu do czasu deszcz nie przeszkodził w treningach, które bardzo się przydały.
Pierwszego dnia uczniowie rozwiązywali testy z przepisów ruchu drogowego. Ta konkurencja czasem przysparzała czarnieńskim uczniom nieco kłopotów. Tym razem było inaczej, 6 błędów, jakie popełnili uczniowie dało im drugi rezultat i doskonałą pozycję wyjściową, w kontekście dalszej rywalizacji. W drugim dniu nastąpiło uroczyste otwarcie Turnieju na jasielskim rynku. Następnie cała grupa finalistów (32 drużyny) przeszła z rynku do budynku szkoły, gdzie przygotowano tor przeszkód i miasteczko ruchu drogowego.
W miasteczku komunikacyjnym jedynie Martyna popełniła 1 błąd, choć można tu mówić o nadgorliwości oceniającego policjanta, któremu nie podobał się sposób upewniania się na skrzyżowaniu. Po tej konkurencji wciąż utrzymywaliśmy drugą lokatę. Chwilę później finaliści wystartowali na rowerowym torze przeszkód. Jazda rowerem od wielu lat była naszą mocną stroną. I tym razem było nieźle, choć mogło być lepiej, a pechową przeszkodą okazała się „łezka”, w której uczniowie z Czarnej „uzbierali” aż 5 pkt karnych. Nadal jednak byliśmy na drugiej pozycji, zmniejszając stratę do lidera do jednego punktu. Kolejne dwie ekipy „deptały nam po piętach”. O wszystkim miała zadecydować pierwsza pomoc przedmedyczna. Cztery drużyny miały szanse na medal.
Ostatniego dnia zawodów było więc nerwowo. Nasz pierwszy rywal z Ropy uzyskał 9 pkt (na 10 możliwych). Wiedzieliśmy w tym momencie, że aby stanąć na podium musimy wykonać opatrunek na min. 7 pkt. Kolejny rywal z Włoszczowy, to drużyna, która wygrała ostatnie 13 turniejów brdowskich. Zawodnicy z kielecczyzny uzyskali również 9 pkt i stało się jasne, że 9 pkt daje nam co najmniej srebro. Tak też się stało i czekaliśmy na wynik lidera z Rozprzy. Po kilku minutach okazało się, iż zawodnicy z województwa łódzkiego uzyskali 8 pkt i to oni cieszyli się z pierwszego miejsca.
Po dokładnym przeliczeniu punktów okazało się, iż trzy pierwsze drużyny mają taką samą ilość punktów, a o kolejności na podium decydowały lepiej napisane testy. Taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy w historii Turnieju BRD. Żeby było ciekawiej, dwie pierwsze drużyny w kategorii szkół podstawowych uzyskały też tyle samo punktów.
Skład medalowej drużyny: Martyna Sasak, Maciej Para, Grzegorz Stawarz.
O ogromnym pechu mógł mówić kolega z Huty Krzeszowskiej. Tylko „dzięki” niefrasobliwości jednego ucznia na ostatniej przeszkodzie, miast medalu, musiał się zadowolić V lokatą, co i tak było sporym osiągnięciem, jak na debiutanta.
Organizatorom należą się wielkie słowa uznania, za doskonałe przygotowanie i przeprowadzenie Turnieju. Pan Józef Biernacki dołożył wszelkich starań, aby każdy uczestnik zawodów był zadowolony. Zadbał również o szczegóły, które w kolejnych latach zostały powielone. Mam tu na myśli przede wszystkim stworzenie strony internetowej Turnieju, która była na bieżąco aktualizowana i stanowiła źródło wszelakich informacji dla ekip z całej Polski.
Patrząc na pełny profesjonalizm organizatorów, poczułem się trochę niepewnie, wszak za rok to Czarna miała być gospodarzem finału.
2011/2012
„Deszczowy finał i sędziowskie wpadki”
Kolejny rok naszych startów, to kolejny medal z Mistrzostw i kolejny pech na „wojach”. Podczas finału wojewódzkiego dla szkół podstawowych Dulu (Mateusz Dulian) błędnie wpisał odpowiedzi do pytań testowych i to aż 7 razy, „Dzięki” temu, miast pierwszego, zajęliśmy trzecie miejsce. Naturalnie wygrała Lucyna z Rzeszowa (zajęła potem III miejsce w finale).
Nerwy towarzyszyły nam podczas wyjazdu do Domaradza z gimnazjalistami. Skończyło się dobrze, dzięki świetnym testom i doskonałej jeździe po torze przeszkód. Tym razem jeszcze udało się ograć Jacka z Huty Krzeszowskiej.
Finał ogólnopolski odbył się w Ustroniu. Była to jubileuszowa, XXXV edycja tej imprezy. Sędzią Głównym zawodów był, po raz kolejny mł. insp. Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Uroczyste otwarcie Turnieju miało miejsce na ustrońskim rynku. Oficjalnego otwarcia dokonał Burmistrz Miasta Ustronia, a następnie cała grupa finalistów przeszła z rynku do amfiteatru, gdzie przygotowano tor przeszkód i miasteczko ruchu drogowego. W orszaku, który przeszedł ulicami miasta uczestniczył gość specjalny - Kajetan Kajetanowicz. To właśnie on w swoim rajdowym subaru był wielką atrakcją dla finalistów i wszystkich, którzy przyszli kibicować swoim drużynom. Kajto przy amfiteatrze zorganizował dla widzów pokaz umiejętności jazdy samochodem. Chwilę później finaliści wystartowali na rowerowym torze przeszkód i w miasteczku ruchu drogowego. Zmagania 32 drużyn na torze odbywały się do późnego popołudnia. Ostatniego dnia zawodów uczestnicy sprawdzili swoje umiejętności z zakresu udzielania pomocy przedmedycznej. Uczniowie z Czarnej byli bezkonkurencyjni w miasteczku ruchu drogowego, pozostawiając daleko w tyle pozostałe ekipy. Bardzo dobrze wypadli również w teście z przepisów ruchu drogowego, zajmując drugą lokatę, a indywidualnie najlepszy był Grzegorz Stawarz, który jako jedyny rozwiązał test bezbłędnie. Zmienne warunki pogodowe spowodowały, iż konkurencja, która była najmocniejszą stroną moich uczniów, tj. jazda po rowerowym torze przeszkód, okazała się najtrudniejsza. Padający deszcz i mokre opony były przyczyną słabszej przyczepności kół, zwłaszcza w „łezce” i właśnie tam „posypały się” punkty karne. Niestety sędziowie nie zadbali o to, aby wszyscy zawodnicy mieli równe szanse na torze przeszkód. Zawodnicy jeździli na różnych rowerach i to miało konkretne przełożenie na uzyskiwane wyniki. Niemniej jednak bezapelacyjnie najlepszą drużyną była ekipa z Włoszczowy, która wygrała zasłużenie.
Pogoda nie sprzyjała, padał deszcz, toteż wiele ekip zrezygnowało z wyjazdu na Czantorię. Przy okazji pobytu w Ustroniu, uczniowie mieli okazję obejrzeć skocznie narciarskie w Wiśle Malince oraz w Szczyrku. Traf chciał, że akurat kadra polskich skoczków odbywała trening, toteż mogliśmy obserwować ich skoki, a potem zrobić wspólne zdjęcia, m.in. z Kamilem Stochem i Piotrem Żyłą. Podkreślę jeszcze znakomite warunki zakwaterowania ekip. Skład medalowej drużyny: Martyna Sasak, Maciej Para, Grzegorz Stawarz. Podróżowaliśmy z Jerzym Madurą, dla którego był to kolejny „rowerowy wyjazd”. Cała ekipa z Czarnej była, jak zawsze bardzo zadowolona z tej współpracy.
2010/2011
„Malowniczy efekt domina”
Nasze brdowskie wojaże kontynuowaliśmy w roku 2011. Wyzwanie było przed nami duże, wszak zapowiadał się niezwykle atrakcyjny wyjazd na Mazury, do Iławy. Jak twierdzą iławianie, ich miejscowość należy do Powiśla, jednak w podziale administracyjnym Polski została przypisana do województwa warmińsko-mazurskiego.
Rywalizacja podczas zawodów wojewódzkich była niezwykle zacięta. Uczniowie ze szkoły podstawowej, podczas finału w Tarnobrzegu pokonali drużynę z Rzeszowa zaledwie jednym punktem. Gimnazjaliści minimalnie wyprzedzili ekipę Jacka Pawłowskiego z Huty Krzeszowskiej i ekipę Leszka Krukara z Iwonicza. Zawody były rozgrywane w bardzo dla nas szczęśliwym Jaśle.
Tak więc znowu udało się pojechać na finał z dwiema drużynami. Do Iławy udaliśmy się dzień wcześniej i dzięki temu mieliśmy możliwość (wspólnie z kolegami z Koluszek) potrenować w hali sportowej, gdzie później była rozgrywana konkurencja toru przeszkód. Marcin z Włoszczowy, który pechowo przegrał „woje”, dojechał do Iławy i pełnił oficjalnie funkcję opiekuna moich gimnazjalistów, zresztą ze znakomitym efektem. Gimnazjaliści do końca walczyli o zwycięstwo, lecz najlepszy „teściarz” (Knyszek) nie popisał się i skończyło się na II miejscu. Przegraliśmy z nie byle kim, bo z Koluszkami, a miejsce na podium uzupełniła ekipa z Bogdana z Zakrzowa, która po raz pierwszy przebiła się do czołówki. Indywidualnie Mateusz Średnicki (Średnik) zajął II miejsce, a skład drużyny uzupełnili Paweł Bałut (Pavko) i Sebastian Sitko (Knyszek).
O wielkim pechu można mówić w kontekście startu „podstawówki”. Do trzeciego miejsca zabrakło prawidłowego pokonania ostatniej przeszkody przez Maria (Kuba Wulkowicz). Nie przejechał kołem linii, zanim się podparł i otrzymał -15 pkt. Mimo pościgu za czołówką, skończyło się VI miejscem. Oprócz Kuby w drużynie startowali Kacper Waśko i Maciek Para. Wygrała, zasłużenie, ku mojemu wielkiemu zadowoleniu drużyna z Lipy, prowadzona przez niezwykle sympatyczną Danusię Zaworską. Wynagrodzona została Jej ogromna praca, mogła zapomnieć o niezasłużonej porażce z Poznania, kiedy to niesłusznie została pozbawiona medalu.
Uczestnicy finału nie mogli się nudzić. Zadbał o to Wojtek Kopczyński, główny organizator Turnieju. Rejs statkiem po jeziorze, wyjście na basen, wspinaczki po ściance, wykrywacze metali, strzelanie z wiatrówki, zabawy w parku i wreszcie piorunujący pokaz z kilku tysięcy kostek domina na zakończenie. Wielki szacunek i podziw dla Wojtka.
2009/2010
„Turniej życia podstawówki”
Kolejny rok, to znowu dominacja czarnieńskich rowerzystów w województwie podkarpackim. Gimnazjaliści podczas zawodów w Rzeszowie byli niemal bezbłędni i tylko na pierwszej pomocy pogubili punkty. Wygrali bezapelacyjnie. Młodsi uczniowie, którzy rok wcześniej ulegli drużynie z Rzeszowa, w Jaśle wzięli rewanż i wygrali, osiągając niebywały wynik 13 pkt (najwyższy możliwy do uzyskania wynik to 10 pkt).
Jechaliśmy do Poznania (po raz kolejny z kom. Waldemarem Mytkosiem) z ogromnymi nadziejami. Nie na darmo. Drużyna ze szkoły podstawowej zajęła I miejsce, pozostawiając w tyle 15 ekip, reprezentujących poszczególne województwa. Martyna Sasak, Grzegorz Stawarz i Maciej Para osiągnęli najlepszy w historii wynik (znowu 13 pkt) i praktycznie byli poza zasięgiem rywali. Każdy z uczniów miał swój wkład w sukces drużynowy – Grzesiek zaimponował wszystkim swoją nieprzeciętną wiedzą i umiejętnościami podczas udzielania pierwszej pomocy, Maciek wykazał się dużym opanowaniem podczas jazdy rowerem, a Martysia wreszcie przełamała się w testach i była dobrym duchem drużyny. Indywidualnie, po dogrywce, Belis zajął II miejsce, a Cienias III.
W kategorii szkół gimnazjalnych, drużyna w składzie: Paweł Bałut, Mateusz Średnicki i Łukasz Barnaś wywalczyła, w nieco pechowych okolicznościach VI lokatę. Wszystko było pięknie do czasu przejazdu po torze przeszkód. Mój najbardziej ambitny i zasłużony zawodnik – Łukasz (Harnaś) po raz pierwszy i ostatni popełnił błąd na łatwej przeszkodzie, jaką jest tarka. Spadł z niej i podparł się nogą, a to spowodowało przesunięcie naszej drużyny z drugiego na szóste miejsce. Ogromny pech, tym bardziej, że dla Harnasia był to ostatni Turniej BRD w karierze. Dodam, iż bezapelacyjnie wygrała ekipa Jurka Pecyny z Koluszek, która prowadziła od samego początku. Na kolejnych miejscach było bardzo ciasno.
Organizatorzy zapewnili nam mnóstwo atrakcji, a to: nocne zwiedzanie pięknego Poznania, oglądanie zabytkowych polskich pojazdów w Muzeum Motoryzacji, piknik pod poznańską Areną, możliwość zrobienia zdjęć z pucharem za Mistrzostwo Polski zdobytym przez Lecha Poznań. A już ilość i jakość nagród „powalała”. Poza tym, po raz pierwszy każda drużyna wraz z opiekunem otrzymała nagrody. Było się czym cieszyć.
2008/2009
„Upragnione mistrzostwo”
Kolejny rok, to rok wyjątkowy i zapamiętam go na długo. Po łątwym przebrnięciu przez szczebel gminny i powiatowy nadszedł czas na etap wojewódzki. Nasza drużyna, w składzie: Paweł Bałut, Mateusz Średnicki i Łukasz Barnaś udała się do Nozdrzca, gdzie jak zawsze Kaziu Barański zadbał o to, aby wszyscy byli zadowoleni i wyjechali pełni wrażeń, z cennymi nagrodami. Wygraliśmy, a indywidualnie najlepszy był Łukasz, zaś drugi był Paweł. Oprócz cennych nagród rzeczowych wygrali oni pobyt w ośrodku sportów ekstremalnych w Brzozowie, gdzie czekała na nich jazda na quadach, paintball i zorbing. Dodatkowo Łukasz wygrał 20-minutowy przelot samolotem!!!
Uczniowie ze szkoły podstawowej: Maciek Para, Grzesiek Stawarz i Martyna Sasak walczyli w finale wojewódzkim w Rzeszowie. I tutaj na starcie stanęły 22 zespoły. Tym razem najlepsi okazali się odwieczni rywale z Rzeszowa, którzy później wywalczyli wicemistrzostwo Polski. Nasz młody, jeszcze mało doświadczony zespół zajął bardzo wysokie II miejsce. Stres i nerwy nieco przeszkodziły na torze przeszkód i w teście z przepisów ruchu drogowego, za to w miasteczku komunikacyjnym było bardzo dobrze, a podczas udzielania pierwszej pomocy wszystkich oczarowała Martyna. Wiedziałem, że za rok będzie to supermocna drużyna.
Na finał ogólnopolski drużyna gimnazjalistów udaliśmy się policyjnym busem wraz z komisarzem Waldemarem Mytkosiem. Po całonocnej podróży Kołobrzeg powitał nas pięknym słońcem i wysoką temperaturą. Po zakwaterowaniu w pięknym ośrodku, wylosowaniu szczęśliwego numeru 11 (taki sam jak w finale wojewódzkim), pobycie na plaży, resztę dnia spędziliśmy na treningu. Następnego dnia zaczęły się zawody i wielkie emocje. Najpierw błysnęliśmy bezbłędną jazdą w miasteczku komunikacyjnym, następnie zajęliśmy drugie miejsce na torze przeszkód i po pierwszym dniu zajmowaliśmy drugą lokatę, co stanowiło bardzo dobrą pozycję wyjściową do ataku na pierwsze miejsce. W celu rozładowania emocji organizatorzy zabrali wszystkich uczestników turnieju na rejs statkiem po wzburzonym morzu. Wrażenia były niesamowite, a niektórzy z pewnością zapamiętają rejs na długo. Nazajutrz uczniowie pisali testy. Wiedziałem, że będzie dobrze, bo to była nasza mocna strona. I nie myliłem się – w tej konkurencji byliśmy najlepsi. Sukces drużyny przypieczętował Paweł, który niemal bezbłędnie wykonał zadanie z pierwszej pomocy: opatrunek ręki po amputacji dłoni. Nad drugą drużyną z Czarnowic mieliśmy 4 pkt przewagi, a nad trzecią – z Bani 6 pkt. Uczniowie i opiekunowie zwycięskich drużyn otrzymali cenne nagrody, które wręczał im poseł na sejm – Sebastian Karpiniuk. Indywidualnie Mateusz zajął III miejsce.
Dzięki organizatorom było nam jeszcze dane obejrzeć mnóstwo pojazdów militarnych i innych ciekawych eksponatów w Muzeum Oręża Polskiego oraz doznać wielu niezapomnianych wrażeń na „Dzikim Zachodzie”. I tylko Średnik był nieco zmartwiony, gdyż zgubił cenny aparat fotograficzny taty.
Tak więc po raz pierwszy ekipa z Czarnej zdobyła Mistrzostwo Polski. Byłem dumny z moich podopiecznych.
2007/2008
„Magia dwójek”
Ze zdwojoną energią przystąpiliśmy z uczniami do pracy w nowym roku szkolnym i efekty przeszły nasze oczekiwania. Tym razem obydwie moje drużyny wygrały „woje” i po raz pierwszy jechałem na finał w podwójnej obsadzie. Dodam, iż przewaga nad kolejnymi drużynami była miażdżąca, przez całe zawody uczniowie z Czarnej kontrolowali sytuację. O ich olbrzymiej przewadze świadczy fakt, iż w klasyfikacji indywidualnej młodsi uczniowie zajęli miejsca: 1,2,4, zaś ich starsi koledzy: 1,2,3.
Do Białej pojechaliśmy pod koniec maja, w towarzystwie kom. Waldemara Mytkosia z Komendy Powiatowej Policji w Dębicy. Dzięki wcześniejszemu wyjazdowi mogliśmy na miejscu potrenować jazdę po sprawnościowym torze przeszkód i w miasteczku komunikacyjnym.
Po uroczystym otwarciu Turnieju, przemarszu drużyn, byliśmy świadkami rewelacyjnego pokazu jazdy na monocyklach. Swój kunszt pokazywały dzieci ze szkoły podstawowej wespół ze swoim opiekunem. To była uczta dla oczu.
Od początku moje drużyny były typowane do czołowych miejsc. W pierwszym dniu rozegrano konkurencje techniczne (jazda po torze i w miasteczku) oraz konkurencję polegającą na udzielaniu pierwszej pomocy ofiarom wypadku. Po raz pierwszy ta konkurencja znalazła się w programie Turnieju BRD i była wielką niewiadomą. Przed „testami” zajmowaliśmy bardzo dobre lokaty: uczniowie ze szkoły podstawowej byli na 2-3 miejscu, a gimnazjaliści na 1-2. Wśród 48 gimnazjalistów z całej Polski, uczeń z Czarnej – Kamil Duraj jako jedyny przejechał bezbłędnie tor przeszkód, co było wielkim wyczynem. Wśród uczniów ze szkół podstawowych też byliśmy najlepsi „na torze”, a bezbłędne przejazdy zanotowali – Paweł Bałut i Jakub Dzwoniarek. Nieco gorzej poszło w „miasteczku”, za to z pierwszej pomocy maksymalną ilość punktów uzyskali: Sebastian Sitko i Katarzyna Para. O wszystkim miała zadecydować znajomość przepisów ruchu drogowego. W tej konkurencji nasi uczniowie też byli klasą dla siebie. Ostatecznie drużyna z gimnazjum zajęła drugą lokatę, z tą samą ilością punktów, co zwycięzcy z Włoszczowy. Kamil Duraj został indywidualnym mistrzem Polski, a Łukasz Szpala był szósty. Drużyna ze szkoły podstawowej również zdobyła wicemistrzostwo Polski i, tak samo jak w przypadku gimnazjów, osiągnęła tę samą ilość punktów, co zwycięska drużyna z Kędzierzyna Koźla (o porażce zadecydowały minimalnie gorsze „testy”). Indywidualnie Sebastian Sitko zajął szóstą lokatę.
Był to najlepszy występ rowerzystów z Czarnej w dotychczasowej historii ich występów w Turniejach BRD. Pozostał jednak pewien niedosyt, bo mistrzostwo było tak blisko… Gimnazjaliści nawet w testach byli „na remis” z Włoszczową i dopiero punkty z miasteczka zadecydowały. Cóż, znowu zadziałała magia dwójek”.
2006/2007
„Jak pech, to pech...”
Rok 2007 był pechowy. Obydwie drużyny prowadzone przeze mnie poległy na szczeblu wojewódzkim. W Sędziszowie Małopolskim zajęliśmy dwa drugie miejsca, ulegając ekipom z Iwonicza i Rzeszowa. W efekcie na finał ogólnopolski pojechałem li tylko jako pomocnik sędziego, na zaproszenie organizatora Turnieju - Zbyszka Koguta. Pomagałem sędziować przejazdy po torze przeszkód, który odbywały się w nietypowej scenerii, a mianowicie w kopalni soli. Za rok postanowiłem się odegrać.
2005/2006
„Scyzory, diabły, zgubna pewność siebie”
Zanim udaliśmy się z panem Gienkiem Skrzyniarzem, kierowcą białego forda transita, na finał, tym razem uczniowie ze szkoły podstawowej musieli przełknąć gorycz porażki podczas zawodów powiatowych (!). Przegraliśmy, jedyny raz w XXI wieku na etapie powiatowym. Za to finał wojewódzki dla uczniów szkół gimnazjalnych, po raz pierwszy odbył się w Czarnej. Jeszcze nie mieliśmy stacjonarnego miasteczka ruchu drogowego, toteż trzeba było wyznaczyć je na dużym parkingu. Jak zawsze pomogli rodzice. Wygraliśmy z miażdżącą przewagą nad odwiecznym rywalem z Iwonicza.
Na piękną ziemię lubuską dotarliśmy dzień przed zawodami. W tym samym dniu pojawiła się tam debiutująca na tym szczeblu rozgrywek ekipa z Włoszczowy. Wtedy właśnie poznałem Marcina Sztukę, opiekuna „scyzoryków”. Pojawili się „bez niczego”, jak to debiutanci, toteż z chęcią użyczyliśmy im rowerów i przeszkód i wspólnie potrenowaliśmy. Nie sądziłem, iż mogą odegrać znaczącą rolę, wszak w poprzednich latach drużyny gimnazjalne z kielecczyzny były w ogonie stawki. Jakże się przeliczyłem…
Po konkurencjach technicznych na czele byli gospodarze z Czarnowic, z ich świetnym trenerem Jarkiem Winkowskim. Pojechali na maksa, toteż pozostałe ekipy musiały odrabiać straty w testach. Na drugim miejscu była drużyna z Koluszek, prowadzona przez Jurka Pecynę (chyba wtedy po raz pierwszy nawiązaliśmy nieśmiałe kontakty), na trzecim my i Włoszczowa. Czarnowice, mimo słabych testów obroniły pierwsze miejsce, ekipy z Koluszek i Włoszczowy utrzymały swoje pozycje i tylko Czarna dała popis niewiedzy, lądując na szóstym miejscu. Cóż, zbytnia pewność siebie nie popłaciła.
Z tego Turnieju zapamiętałem również ciekawą wycieczkę do jednostki wojskowej w Żaganiu, tudzież wizytę w tamtejszym pałacu i zwiedzanie muzeum diabłów.
Wtedy też po raz pierwszy, w trakcie długich rozmów z Marcinem, zrodziła się idea powstania czegoś na kształt elitarnych rozgrywek najlepszych drużyn, w okresie zimowym. Wkrótce pomysł ten doczekał się realizacji i powstała Ogólnopolska Liga Mistrzów BRD.
2004/2005
„Uff, jak gorąco. Dziwaczny regulamin.”
Pod koniec maja mogłem cieszyć się wraz z moją drużyną rowerzystów ze Szkoły Podstawowej w Czarnej ze zdobycia czwartego miejsca w Finale Ogólnopolskim XXVIII Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym – Włocławek 2005.
Już w trakcie zawodów, podczas rozgrywania poszczególnych konkurencji, w rozmowach z opiekunami drużyn, poruszano wiele ciekawych tematów. Najgłośniej dyskutowano o regulaminie i sędziowaniu. Nowy regulamin, diametralnie różniący się od poprzedniego, spowodował wiele zamieszania i wzbudził liczne kontrowersje. Z opowiadań opiekunów można było dowiedzieć się, do jakich kuriozalnych sytuacji dochodziło na niższych szczeblach turnieju. Otóż, zdarzało się, iż drużyna będąca zdecydowanie najlepsza „w testach” i „na torze”, „w miasteczku” zajęła odległą lokatę, wskutek li tylko nieco słabszego czasu przejazdu zawodników, co od razu spychało ją daleko w klasyfikacji ogólnej. Ta sama drużyna, gdyby funkcjonował „stary” regulamin, wygrałaby bezapelacyjnie (i słusznie!). Inny przykład to sytuacja, kiedy to (np. na szczeblu powiatowym) rozgrywane były tylko dwie konkurencje: „test” i „tor”. Drużyna „X” pokonała „na torze” drużynę „Y” kilkudziesięcioma punktami, zaś „w teście” przegrała jednym punktem. Nie przedzieliła ich inna drużyna, w efekcie obie uzyskały taką samą liczbę „dużych” punktów. Wygrała więc, zgodnie z regulaminem, drużyna „Y”, gdyż była lepsza „w testach”. Czy taki wynik był sprawiedliwy? W moim przekonaniu – NIE.
We Włocławku miała miejsce ciekawa sytuacja w klasyfikacji szkół gimnazjalnych. Otóż „miasteczko” 6 drużyn pokonało bezbłędnie, następne 3 uzyskało 1 pkt karny. Po przeliczeniu na „duże” punkty okazało się, że pierwsza szóstka ma aż 4,7 pkt przewagi nad kolejnymi drużynami. Jeden drobny błąd (np. przekroczenie czasu o 1 s) powodował, iż drużyny takie traciły bardzo dużo!
Sędziowanie „miasteczka” od lat jest bolączką. Często niestety sami sędziowie są niezbyt sumienni. We Włocławku na ich postawę miała zapewne wpływ upalna pogoda i, co za tym idzie, postępujące zmęczenie. W efekcie oczy sędziowskie nie były już tak wyczulone na błędy zawodników w przypadku drużyn startujących z wysokimi numerami startowymi, jak to miało miejsce podczas przejazdu zawodników z początkowymi numerami. Do tego układ „miasteczka” był bardzo łatwy.
Wielkim niewypałem (przewidziałem to – WK 2005 nr 2) było poszerzenie dwóch kluczowych przeszkód „na torze”. Łatwa „łezka” i „slalom” spowodowały, że bardzo dużo zawodników (prawie 40 %) przejeżdżało „tor” bezbłędnie. W efekcie, podobnie jak to miało miejsce w „miasteczku”, drużyny „dzieliły się” punktami. Trzeba było również przeprowadzić wiele dogrywek aby ustalić kolejność indywidualną zawodników.
Sam Turniej był bardzo udany. Organizatorzy bardzo dobrze wywiązali się ze swoich obowiązków. Zapewnili wiele niezapomnianych atrakcji uczestnikom zawodów – zwiedzanie miejsc upamiętniających brutalny mord na ks. Popiełuszce, wycieczka do skansenu w Kłóbce, wycieczka do Ciechocinka, wspaniałe zakończenie Turnieju na lotnisku, wielki festyn połączony z pokazami lotniczymi i strażackimi. Wszystkie drużyny otrzymały puchary i dyplomy. Doskonałym pomysłem była możliwość odbycia przez wszystkie chętne zespoły treningu na sprawnościowym torze przeszkód i w miasteczku komunikacyjnym. To precedens na tym szczeblu zawodów. Innym udogodnieniem dla zawodników i opiekunów było umieszczenie dużych tablic z wynikami drużyn, które były na bieżąco aktualizowane. Dzięki temu wszyscy mogli śledzić punktację.
Moja ekipa, w składzie: Katarzyna Para, Kamil Duraj, Łukasz Szpala spisała się bardzo dobrze. Jako jedna z dwóch napisała testy bezbłędnie. Gdyby nie wyimaginowane przekroczenie czasu na miasteczku przez Szpalusia, byłby medal. Szkoda, ale i tak wracaliśmy z podniesionymi głowami.
Reasumując – świetny turniej, z mnóstwem atrakcji, prowadzony w sportowej atmosferze.
2003/2004
„Cudowne widoki i negatywne konotacje”
W roku szkolnym 2003/04 po raz pierwszy Czarna była organizatorem eliminacji powiatowych Turnieju BRD. Podołaliśmy wyzwaniu i od tej pory co dwa lata organizujemy „powiaty”. Na etapie wojewódzkim, po raz kolejny trenowane przeze mnie drużyny zajęły I i II miejsce, a co za tym idzie tylko jedna z nich mogła pojechać na finał ogólnopolski do Sopotu. Dokonali tego uczniowie ze szkoły podstawowej, w składzie Katarzyna Para, Łukasz Szpala i Przemysław Janus (rezerwowym był Kamil Duraj).
Przed nami był fantastyczny wyjazd, z mnóstwem atrakcji. Liczyłem też na niezły wynik. Już w drodze do Sopotu „zahaczyliśmy” o Malbork i ogromny zamek krzyżacki, który wywarł na nas niesamowite wrażenie. Zakwaterowani byliśmy w Gdańsku, w dobrych warunkach. A potem był uroczysty przemarsz drużyn sopockim „Monciakiem” – to robiło wrażenie! Tor przeszkód był usytuowany przy wejściu na najsłynniejsze w Polsce molo. Jako pierwsza startowała drużyna Witoldowa, co zwykle jest strasznie stresujące. Jednak uczniowie Sławka Różańskiego dokonali czegoś niezwykłego – przejechali tor bezbłędnie! Moi zawodnicy mieli piąty wynik. Cuda zaczęły się dziać w miasteczku komunikacyjnym, usytuowanym w pobliskim parku. Zwłaszcza ocenianie na rondzie było koszmarne i właściwie nikt nie potrafił „zadowolić” sędziów. Najlepszy wynik w miasteczku to -52 pkt!. Drużyna z Czarnej wciąż miała szansę na niezły wynik ale całkowicie poległa w testach. Zawodnicy byli zbyt pewni siebie i skończyło się odległym X miejscem.
Organizatorzy zadbali o szereg atrakcji – byliśmy w Gdyni, w oceanarium, zwiedziliśmy Gdańsk. We własnym zakresie pojechaliśmy do Władysławowa Cetniewa, gdzie przeszliśmy Aleją Gwiazd Sportu. To nieco osłodziło gorycz porażki, bo X lokata była najniższą w historii dotychczasowych startów.
Duży niesmak pozostał też po tym, jak organizatorom zabrakło dyplomu dla naszej ekipy. Już po powrocie do domu dostałem skany dyplomów od kolegów. Po usunięciu danych ich drużyn „wyprodukowałem” właściwy dyplom dla drużyny z Czarnej.
2002/2003
„Mnóstwo atrakcji i pierwszy medal”
Nadszedł rok szkolny 2002/03. Po raz pierwszy finał wojewódzki odbywał się w powiecie dębickim, w Pustkowie. Dotychczas jeździliśmy do Pustkowa „na powiaty”, stąd też mieliśmy dobre rozeznanie terenu. Deszcz przerywał zawody, które jednak udało się doprowadzić do szczęśliwego dla nas finału. Uczniowie ze szkoły podstawowej, bezapelacyjnie zwyciężyli. Gimnazjaliści po raz kolejny musieli zadowolić się 2 miejscem w województwie, co nie pozwoliło im pojechać na upragniony finał. Ustąpili pola drużynie z Iwonicza, która za kilka dni debiutowała na finale ogólnopolskim. Leszek Krukar, opiekun tej drużyny, jeszcze nie raz mnie pokonał, by potem odnosić sukcesy na Mistrzostwach Polski.
Finał Ogólnopolski XXVI Turnieju Wiedzy o Bezpieczeństwie Ruchu Drogowego, odbył się w Łapanowie. Perfekcyjną organizacją Turnieju zajął się Zbigniew Kogut, który był u progu swojej brdowskiej kariery.
Po części pisemnej różnice między drużynami były niewielkie, zajmowaliśmy jednak dopiero 7-10 miejsce. O wszystkim, jak się później okazało, decydował tor przeszkód. Przejazdy odbywały się na śliskim parkiecie, dodatkowo przeszkody były ustawione bardzo ciasno. Nowy regulamin znacząco premiował konkurencję jazdy po torze przeszkód. Jako przykład podam, iż za prawidłowe pokonanie przeszkody uczeń otrzymywał +10 pkt, a za choćby minimalne dotknięcie np. pachołka na jakiejś przeszkodzie otrzymywał -5 pkt, czyli de facto tracił w ten sposób 15 pkt. Jak się okazało, moim uczniom ten regulamin sprzyjał, spisali się na torze doskonale, ulegając jedynie reprezentantom województwa kujawsko-pomorskiego. Drużyna z Witoldowa, jako jedyna z drużyn ze szkół podstawowych zakończyła przejazd po torze przeszkód „na plusie”, rekordziści mieli 265 punktów karnych! Rywalizacja w miasteczku komunikacyjnym niczego już nie zmieniła.
Olbrzymi sukces czarnieńskich rowerzystów stał się faktem. Wicemistrzowie Polski, w składzie: Wojciech Para, Damian Petela, Jakub Ukowski otrzymali cenne nagrody, a szkoła, oprócz pucharu, dyplomu i medalu – odtwarzacz DVD. Organizatorzy spisali się na medal, wykazali się dużym profesjonalizmem, uczniom zapewniono wiele atrakcji: pokaz jazdy gokardami, pokaz jazdy samochodem rajdowym w wykonaniu mistrza Polski Janusza Kuliga, tresura psów policyjnych, zorganizowano wyjście na basen oraz nocleg w kopalni soli w Bochni.
Dodam, że po raz kolejny na zawody udaliśmy się radiowozem policyjnym wraz z komisarzem Sławomirem Szatko, który był dobrym duchem drużyny, często służył fachową pomocą.
2001/2002
„Żabi rechot z happy endem”
Kolejny rok szkolny rozpoczął się miłym akcentem – otrzymaliśmy od sponsora kolejny „składak” do treningów. Ćwiczenia rozpoczęliśmy jak zwykle we wrześniu, a pod koniec marca, w drodze eliminacji szkolnych, zostały wyłonione 2 drużyny. Szkołę podstawową reprezentowali: Agnieszka Bałut, Wojciech Para i Damian (Karol) Petela. Drużyna gimnazjum pozostała w niezmienionym składzie: Anita Markowicz, Radosław Knych i Marcin Sanicki. Podobnie, jak to miało miejsce w ostatnich latach, zawody na szczeblu gminnym i powiatowych wygraliśmy „w cuglach”. Na finał wojewódzki do Starej Wsi i Brzozowa jechaliśmy w doskonałych nastrojach. I znowu pokazaliśmy klasę. Uczniowie ze szkoły podstawowej wygrali bezapelacyjnie, natomiast gimnazjaliści, w bardzo niejasnych okolicznościach, przegrali minimalnie z gospodarzami.
Finał ogólnopolski miał miejsce w Żninie (woj. kujawsko- pomorskie). Po raz kolejny, w towarzystwie komisarza Sławomira Szatko, pojechaliśmy na zawody, tym razem specjalnym autokarem, zabierając ze sobą rower i niektóre elementy toru przeszkód. Autokar otrzymaliśmy od Komendy Wojewódzkiej w Rzeszowie, a wraz z nami podróżowała ekipa gimnazjalistów ze Starej Wsi ze sławnym Kazimierzem Barańskim. Dzięki temu w przeddzień zawodów, podobnie jak większość drużyn, mogliśmy odbyć trening. A zakwaterowani zostaliśmy obok jeziora, gdzie co wieczór mogliśmy słuchać darmowego koncertu setek żab. Zdobyliśmy najlepsze miejsce w historii dotychczasowych startów. V lokata i kryształowy puchar Prezesa Krajowego Stowarzyszenia Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego były powodem do dumy. Tym razem uczniowie słabo napisali testy i mimo dobrej jazdy na rowerach, nie mogli powalczyć o medal. Dodam, iż tor przeszkód był usytuowany w rynku, na kostce brukowej. Już sama nawierzchnia bardzo utrudniała przejazd, a dodatkowo nie było płasko, np. slalom zawodnicy jechali pod górkę. Mnóstwo emocji wzbudzała ostatnia przeszkoda – STOP. Dojeżdżając do niej należało strącić pierwszą listewkę pozostawiając drugą nie ruszoną. Różne, często ekwilibrystyczne techniki strącania pierwszej listewki budziły podziw u widzów i wielkie emocje u opiekunów. Było wiele niejasności sędziowskich, stąd liczne protesty, m.in. niżej podpisanego. Do niezwykłej sytuacji doszło podczas rywalizacji gimnazjalistów. Otóż, po konkurencjach technicznych na czele była drużyna ze Starej Wsi przed Bojadłami i ekipą z Bełchatowa. Po testach Bełchatów wylądował na 6 miejscu, Bojadła na 7, a Stara Wieś na 8!
Atrakcją dla uczniów był przejazd kolejką wąskotorową do Wenecji i Biskupina. W drodze powrotnej wstąpiliśmy również do Lichenia, gdzie podziwialiśmy budowaną bazylikę oraz weszliśmy na Golgotę.
2000/2001
„Niepewny finał”
Rok 2000/01, to kolejne zmiany regulaminowe, najważniejsza z nich to ograniczenie składu drużyn do 3 osób. W ten sposób rywalizacja wewnątrzszkolna stała się jeszcze bardziej zacięta. Kolejna istotna zmiana to całkowite rozdzielenie gimnazjów od „podstawówek”. Gimnazjaliści konkurencje sprawnościowe wykonują na rowerach górskich, testy mają wielokrotnego wyboru, zaś uczniowie szkół podstawowych jeżdżą nadal na „składakach”, a testy pozostają jednokrotnego wyboru. W 2000r. do szkoły podstawowej, na potrzeby rowerzystów, został zakupiony jeden „składak”, dzięki czemu mogliśmy lepiej przygotowywać się do kolejnych zawodów. Eliminacje szkolne wyłoniły 2 drużyny, szkołę podstawową reprezentowali: Agnieszka Bałut, Aleksandra Kaleta i Krystian Knych, gimnazjum - Anita Markowicz, Radosław Knych, Marcin Sanicki.
Po raz kolejny potwierdziliśmy, że w województwie nie ma na nas mocnych. Po wygraniu eliminacji gminnych i powiatowych, w Starej Wsi, podczas zawodów wojewódzkich uczniowie ze szkoły podstawowej zdecydowanie pokonali gospodarzy i 20 innych zespołów, a gimnazjaliści minimalnie ulegli gospodarzom. Na Mistrzostwa Polski pojechaliśmy niemal nad morze – do Słupska. Tym razem organizacja była bardzo zła, do końca nie było pewne, czy zawody odbędą się, gdyż jak pisał „Głos Słupski” MEN nie przekazał odpowiedniej kwoty. Drużyna zajęła 7 miejsce w grupie 17 najlepszych drużyn w Polsce. Słaba jazda w miasteczku zadecydowała o tym, że nie poprawiliśmy wyniku z Bydgoszczy. W nieco kuriozalny sposób zostały przeprowadzone konkurencje techniczne dla gimnazjalistów. Otóż uczniowie poruszali się osiedlowymi uliczkami, zgodnie z przepisami ruchu drogowego, pokonując po drodze rozmieszczone tu i ówdzie przeszkody. Opiekunowie psioczyli, gdyż aby móc śledzić przejazdy swoich podopiecznych, musieli biegać za rowerzystami.
Mając swój środek transportu (radiowóz) mogliśmy wybrać się nad morze, do malowniczej Ustki i pospacerować plażą. Deszczowa pogoda nie odstraszyła nas i dzięki temu niektórzy uczniowie po raz pierwszy zobaczyli Bałtyk.
1999/2000
„Długo wyczekiwany debiut”
Czworo gimnazjalistów (Katarzyna Prus, Agnieszka Wróbel, Radosław Knych, Marcin Sanicki) pojechało po raz pierwszy na finał ogólnopolski do Bydgoszczy. Dzięki życzliwości Komendant Powiatowej Policji w Dębicy na zawody mogliśmy pojechać radiowozem policyjnym wraz z komisarzem Sławomirem Szatko.
Emocje, jakie towarzyszyły debiutowi podczas finału trudno wyrazić słowami. Znają je Ci, którzy tego doświadczyli. Już sama odprawa ekip była czymś wyjątkowym. Długie dyskusje, rozpatrywanie każdego szczegółu regulaminowego, kłótnie kierowników ekip z organizatorami, etc – to wszystko tylko podgrzewało atmosferę tego, co miało nastąpić podczas kolejnych turniejowych dni. Wylosowałem numer 9 dla mojej drużyny, w gronie 14 ekip gimnazjalnych (szkół podstawowych było 17). Po wyciszeniu emocji, miał miejsce poczęstunek dla wszystkich gości, po czym udaliśmy się do bursy, na nocleg.
Następnego dnia wszyscy uczestnicy XXIII Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy o Bezpieczeństwie Ruchu Drogowego udali się na Kartodrom Bydgoski, gdzie nastąpiło uroczyste otwarcie zawodów i gdzie miały się odbyć konkurencje techniczne. Rywalizację rozpoczynali uczniowie ze szkół podstawowych. W tym czasie gimnazjaliści udali się na stadion bydgoskiej Polonii, gdzie obserwowali trening żużlowców. Po obiedzie przystąpiliśmy do rywalizacji w miasteczku komunikacyjnym. Jakże inaczej wyglądała ta konkurencja wtedy. Nikt (!) nie zaliczył bezbłędnego przejazdu, a najlepsza ekipa gimnazjalna popełniła 14 błędów. My mieliśmy ich aż 41 (każdy liczony za 5 pkt, według ówczesnego regulaminu). Zdegustowani udaliśmy się na tor przeszkód. Tam było znacznie lepiej, choć i tak pozostał niedosyt. Jeden z moich zawodników (Radek) spadł z równoważni, za co otrzymał 20 punktów ujemnych. Jego rozpacz nie miała granic, łzy płynęły ciurkiem. Za to Marcin zarobił tylko 2 punkty karne. Dziewczyny (Kasia i Agnieszka) spisały się nieco słabiej. Pośród 11 przeszkód najtrudniejsza była „łezka”, jechana pod górkę, w której była wyznaczona linia 2/3, którą należało przekroczyć bez podpórki, aby zaliczyć przeszkodę.
Po pierwszym dniu zajmowaliśmy 10 lokatę, co nie było nadzwyczajnym wynikiem ale też nie było dramatu. Przed nami były jeszcze „testy” i, choć czuliśmy się w nich dobrze, to trudno było o porównanie na tle innych ekip. Tak więc następnego dnia postanowiliśmy zawalczyć. To był nasz dzień – drużyna uzyskała drugi wynik i, według moich obliczeń (od zawsze prowadzę swoje wyliczenia) awansowaliśmy na szóste miejsce. Dodam, iż w myśl ówczesnego regulaminu, odrzucano wynik najsłabszego uczestnika drużyny. Pozytywnie nastawieni udaliśmy się na pokaz sprzętu sportowego motorowego, motocykli policyjnych, ratownictwa rogowego, pstrykaliśmy fotki z Jackiem Gollobem. Uczniowie ustawili się w długiej kolejce do jazdy na motocyklu policyjnym. Po kilku takich przejazdach doszło do nieszczęśliwego wypadku, podczas którego mocno ucierpiał jeden z uczestników zawodów i policjant kierujący motocyklem. Smutek i żal mieszał się z ulgą, wszak następną pasażerką motocyklisty miała być moja uczennica.
Wieczorem, w Filharmonii Pomorskiej odbył się finał indywidualny, podczas którego, na oczach widzów, najlepsza dziesiątka wykonywała m.in. opatrunek rany. Kiedy już ustalono kolejność indywidualną nastąpiło uroczyste zakończenie Turnieju, ogłoszenie wyników, wręczenie nagród. Pierwsza szóstka, w odwrotnej kolejności wychodziła na scenę, aby odebrać puchar. Jakież było moje zdziwienie, kiedy to o wejście na scenę poproszono drużynę z Bierzwnika (woj. zachodniopomorskie), która według moich obliczeń zajęła XI lokatę. Z niecierpliwością czekałem na zakończenie ceremonii wręczania nagród, po czym udałem się do biura organizacyjnego aby złożyć protest (wówczas jeszcze nie wywieszano wyników nieoficjalnych). Jak się okazało jednemu z zawodników Gimnazjum w Bierzwniku mylnie wpisano wynik z testu (zamiast 70 pkt otrzymał 110 pkt), co wywindowało drużynę na szóstą lokatę, a pięć ekip obsunęło się w klasyfikacji. Otrzymałem ustne przeprosiny od asp. szt. Grażyny Komerskiej i nadkomisarza Marka Fidosa i zapowiedź późniejszego wręczenia pucharu i nagrody. Tak też się stało. Wkrótce do Czarnej przyjechał Prezes Zarządu Okręgowego PZMot w Bydgoszczy Pan Michał Chorzępa aby uhonorować drużynę pucharem i nagrodą za zajęcie szóstego miejsca. Oprócz tego otrzymałem bardzo miły list od Pani Grażyny Komerskiej zawierający przeprosiny i życzenia wielu sukcesów dla mnie i mojej drużyny. Stosowne sprostowanie ukazało się także w Wychowaniu Komunikacyjnym.
Reasumując, nasz debiut wypadł zacnie, szóste miejsce w Polsce przyjąłem z wielkim zadowoleniem i dało nam to „kopa” na następne lata.
Drużynowo w kategorii szkół gimnazjalnych bezkonkurencyjna była drużyna z Koronowa (woj. kujawsko-pomorskie). Wśród szkół podstawowych bezprecedensowego wyczynu dokonała ekipa z Witoldowa (woj. kujawsko-pomorskie), prowadzona przez Sławka Różańskiego, która wygrała drużynowo, a indywidualnie, po części zasadniczej pierwsze trzy lokaty zajmowali podopieczni Sławka. Między pierwszym, a drugim miejscem była przepaść (59 pkt). Takiej dominacji nie widziałem podczas kolejnych szesnastu Turniejów. „Witki” trenowane przez Sławka wygrały potem jeszcze kilka finałów, w latach 2002-2005 byli niepokonani, potem stawka bardziej się wyrównała, czego przykładem choćby XXXVI finał w Jaśle, kiedy to w kategorii szkół gimnazjalnych trzy pierwsze drużyny miały tę samą ilość punktów, a wśród „podstawówek” dwie pierwsze ekipy też miały po tyle samo punktów. Na mapie Polski również dokonały się zmiany w kolejnych latach. Czołowe lokaty, zarezerwowane do niedawna dla zespołów z Polski północnej i południowo-zachodniej, zaczęły być domeną drużyn z Polski centralnej i południowo-wschodniej.
1993–1999
Trudne początki
Nie mając żadnego doświadczenia turniejowego przez pierwsze 2 lata nasz udział w zawodach był symboliczny. XI i XIII lokata na szczeblu rejonowym (dziś powiatowym) były szczytem naszych możliwości. Jednak nauka nie poszła w las, wiedzieliśmy już, jakie zasady obowiązują podczas jazdy po torze przeszkód, udało się zdobyć kilka testów. Zaczęły się również systematyczne treningi sprawnościowe na rowerze.
Na zawody rejonowe do Dębicy wiosną 1996r. jechaliśmy z nadzieją, że uda się zająć miejsce w pierwszej trójce, co gwarantowało wyjazd na finał wojewódzki. I udało się - czwórka moich podopiecznych zajęła II lokatę. Pierwsze zawody wojewódzkie to znowu wyjazd po naukę. Uczniowie po raz pierwszy musieli pojechać w miasteczku komunikacyjnym, musieli także pokonać bardzo trudny tor przeszkód (z niektórymi jego elementami mieli kontakt po raz pierwszy). XIII miejsce nie było więc powodem do smutku.
Kolejny lata, to dalsze zdobywanie doświadczeń. Rok 1997 to XI miejsce w województwie, ale w 1998 roku zostaliśmy już wicemistrzami byłego województwa tarnowskiego.
Rok szkolny 1998/99, to wprowadzenie reformy administracyjnej i „przejście” Czarnej do województwa podkarpackiego. W tym czasie mieliśmy już kompletny tor przeszkód, udało się też zgromadzić kilkadziesiąt testów, które stanowiły niezwykle cenny materiał szkoleniowy. Doskonalenie jazdy po torze przeszkód w dalszym ciągu odbywało się na „dziadku”, czyli na rowerze typu składak, który przywiozłem z Tarnowa. Był to mój prezent komunijny i mimo wielu, wielu lat użytkowania wciąż nadawał się do jazdy. Po zwycięstwach w gminie i powiecie przyszło III miejsce w województwie. Był to duży sukces ale i olbrzymi niedosyt, wszak finał ogólnopolski był bardzo blisko, brakło ledwie 2 pkt, aby pojechać do Międzyzdrojów. Cóż, zapłaciliśmy tzw. frycowe.
I wreszcie nadszedł rok szkolny 1999/2000. Natenczas nastąpiły liczne zmiany regulaminowe, co miało związek z wprowadzoną reformą szkolnictwa. Szkoły podstawowe podzielono na sześcioklasowe szkoły podstawowe i trzyletnie gimnazja. Tak więc musiałem utworzyć dwie drużyny. Chętnych nie brakowało, w dodatku wszyscy byli zadowoleni, gdyż zamiast 4 mogło brać udział w zawodach 8 uczniów. Obie drużyny zdominowały zawody gminne i powiatowe i zakwalifikowały się do finału wojewódzkiego w Rzeszowie. Tutaj wreszcie pokazaliśmy, kto jest najlepszy na Podkarpaciu. W grupie 25 drużyn zdecydowanie najlepsze było nasze gimnazjum, a szkoła podstawowa zajęła 4 lokatę, tracąc do trzeciej drużyny 1 pkt, a do drugiej 2 pkt. Indywidualnie najlepszą w gronie stu uczestników okazała się Katarzyna Prus, zdobywając komplet punktów (bezbłędny test, bezbłędny przejazd przez tor przeszkód i w miasteczku komunikacyjnym).